Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść współczesna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść współczesna. Pokaż wszystkie posty

sobota, 29 listopada 2014

Bliscy nieznajomi



Autor: Magdalena Zimniak
Tytuł: Białe róży dla Matyldy
Tytuł oryginału: -
Wydawca: Prozami
Rok wydania: 2014
Tłumaczenie: brak
ISBN: 978-83-637-4214-0
Stron: 295
 

            Jest to moje pierwsze spotkanie z prozą pani Magdaleny Zimniak, laureatką tegorocznego Festiwalu Literatury Kobiecej w Siedlcach w kategorii Pióro (Nagroda Czytelniczek) za powieść „Jezioro cierni”, którą także mam zamiar przeczytać w niedługim czasie.

            Jak łatwo zauważyć nie będzie to koniec obcowania z książkami pani Magdy (a ma ich na koncie pięć). Jednak teraz czas przejść do tej ostatniej czyli „Białe róże dla Matyldy”. Książka należy do kategorii tych niebanalnych (i co by się o niej nie napisało wyjdzie banalnie, ale coś napisać trzeba (podobne zdanie ma Renata Kosin)).

            Książka rozpoczyna się 13 czerwca 2013 roku, na dzień przed pogrzebem rodziców, głównej bohaterki książki Beaty Gregorczuk, którzy zginęli w wypadku samochodowym. Kolejnego dnia bohaterka dowiaduje się, że śmierć ich rodziców nie była przypadkowa. Jednak nie jest to jedyna tajemnica jaką ona poznaje. W wyniku prywatnego śledztwa oraz znalezionych pamiętników tytułowej Matyldy Beata poznaje kolejne fakty z życia jej najbliższych. Każda poznana prawda jest dla niej jak kubeł zimnej wody, jednak Beata trwa w swojej decyzji o poznaniu swojej przeszłości.

            Jaka jest ta przeszłość musicie przekonać się sami. Ja czytając tę książkę bardzo chciałem poznać jaka jest prawda i jakie będą jej konsekwencje. Czytając „Białe róże dla Matyldy” bardzo wciągnąłem się świat Beaty Gregorczuk.

            Przeczuwam, że książka w najbliższym czasie będzie zaliczana do grona bestsellerów i za jakiś czas będzie zdobywać nagrody, ponieważ na to zasługuję. Ja ze swej strony gorąco ją polecam. Nie powinniście być zawiedzeni, ja nie byłem.

Recenzja opublikowana dzięki uprzejmości Wydawnictwa Prozami.

Ocena: 10/10

Zapraszam także na:

środa, 27 lutego 2013

Nietuzinkowe spotkanie z panem Bogiem


Autor: Andrzej Andrysiak
Tytuł: Zasada nieoznaczoności
Tytuł oryginału: j/w
Wydawca: Prozami
Rok wydania: 2011
Tłumaczenie: brak
ISBN: 978-83-9328-410-8
Stron:
414
 
Już kilka książek przeczytałem wydanych przez Wydawnictwo Prozami, (któremu bardzo chciałbym podziękować za udostępnienie egzemplarza do recenzji) i dochodzę do wniosku, że Wydawnictwo stawia na ambitną i nietuzinkową literaturę.

Tym razem w moje ręce trafiła książka autorstwa Andrzeja Andrysiaka, dziennikarza i redaktor, były naczelny Kulis i Życia Warszawy.

Bohaterami jego książki jest grupa osób, których losy przecinają się pewnego dnia w małej miejscowości na Sardynii. Narratorem jest Pan B., który zaprosił ową grupę na kolację, co widać na okładce. Z czasem dowiadujemy się kim są i dlaczego znaleźli się w tym właśnie miejscu. Jednakże nic nie jest jednoznaczne i takie, jakie wydawałoby się na pierwszy rzut oka.

Przedstawione postacie są bardzo urozmaicone. Mamy do czynienia z kobietą, która oddała swoją córkę do adopcji, mężczyzną, który podróżuje po Europie szukając odpowiedzi na trapiące go pytania, karierowicza oraz zakochanego kucharza. Na pierwszy rzut oka nic ich nie łączy i nijak nie da się tego połączyć. Jednak autor wprawia nas w zdumienie i potrafi to wszystko zespolić w jedną całość. Wiadomo jednak, że każda mieszanka wybuchowa musi wybuchnąć, co też się staje.

W taki sposób kończy się pierwsza z dwóch części książki. Druga część jest jak opadający po wybuchu kurz, odsłaniający prawdziwe oblicza bohaterów i ukazujący odpowiedzi na wiele dręczących nas pytań.

Sam finał książki także jest nieoznaczony, jak wskazuje sam tytuł, ale dający nadzieję na przyszłość naszych bohaterów.

Całość czyta się niezwykle przyjemnie. Książka wciąga w bardzo nieprzewidywalny sposób. Ja osobiście jestem nią zachwycony, dlatego też polecam ją z całego serca, jak inne nietuzinkowe tytuły z Wydawnictwa Prozami.

Ocena: 9/10
 
Zapraszam także na:

środa, 9 stycznia 2013

O aspektach miłości


Autor: Paulo Coelho
Tytuł: Jedenaście minut
Tytuł oryginału: Once minutos
Wydawca: Drzewo Babel
Rok wydania: 2004
Tłumaczenie: Basia Stępień i Marek Janczur
ISBN: 83-918441-2-9
Stron: 229
 
Moja przygoda z twórczością Paulo Coelho nie zaczęła się tak jak większości osób od "Alchemika" czy "Pielgrzyma", ale od powieści "Jedenaście minut". Książka wpadła w moje ręce z czystej ciekawości i z braku czegoś lepszego do czytania.

Jednakże po zagłębieniu się w lekturę uznałem ją za bardzo ciekawą. Główną bohaterką jest pochodząca z Brazylii dziewczyna. Znając brazylijskie realia i wynikające z nich: biedę i niedostatek, trudno się dziwić, że bohaterka zechciała wyjechać do bogatej Szwajcarii, aby tam pracować i godnie żyć.

Niestety została ona perfidnie oszukana i zamiast godnego życia pracuje jako prostytutka. Wiele osób twierdzi, że Coelho usprawiedliwia prostytucje. Nic bardziej mylnego. On tylko opisuje ten zawód i to w jaki sposób kobiety z całego świata zostają wplątane w ten niechlubny proceder. Autor próbuje uświadomić młode dziewczyny, czym może się zakończyć łatwy wyjazd i łatwy zarobek za granicą.

Dziwne są koleje losów. I nigdy nie wiemy na kogo trafi się w życiu i w jakich okolicznościach. Bohaterka poznaje tajemniczego mężczyznę, z których spędza wiele chwil i nie tylko tych "w pracy". Jak to u Coelho bywa zawsze jest czas na naukę.

Czego nauczyła się bohaterka, dowiecie się z tejże powieści. Mi ona bardzo przypadła do gustu i pragnę ją wszystkim polecić, gdyż jest to książka dla każdego.

Ocena: 8/10

Zapraszam także na:

czwartek, 3 stycznia 2013

Ciężkie życie kobiety po 30-tce


Autor: Sylwia Zientek
Tytuł: Złudzenia, nerwice i sonaty
Tytuł oryginału: j/w
Wydawca: PROZAMI
Rok wydania: 2012
Tłumaczenie: brak
ISBN: 978-83-932841-4-6
Stron:
296
 
Książka należy do gatunku literatury kobiecej, ale tej pisanej przez duże „K”. Jako mężczyzna jestem nią zachwycony. Bardzo przypadła mi do gustu i pokazuje, że literaturę kobiecą mogą a nawet powinni czytać wszyscy, bez wyjątku.

Trzydziestokilkuletnia Andżelika, żona i matka dwójki małych dzieci, mając w życiu prawie wszystko, ciągle czeka na więcej. Cały zachodzący w niej proces jest bardzo skomplikowany. Kiedy kupuje nowe, drogie rzeczy, całkowicie jej zbędne, uzyskuje chwilowe zadowolenie, by za chwilę ponownie mieć zapaść, także z powodu długów na kartach kredytowych. Na dodatek systematycznie znieczula się kilkoma lampkami wina w samotności.

W związku z niekorzystnym obrotem spraw i ciągłym niezadowoleniem z siebie i otaczającego świata, Andżelika za pomocą psychoterapeuty i niewielkiej ilości znajomych, próbuje odnaleźć odpowiedź na pytanie, czy takiego życia nie odziedziczyła genetycznie. Tym samym poznajemy część historii jej matki Krystyny i babki Konstancji.

Wątki historyczne w tej książce bardzo mi się spodobały. Dodają całości niesamowitego uroku. Książkę czyta się nieco ciężko, gdyż blisko 90 % treści stanowi monolog Andżeliki. Nie oznacza to wcale, że w książce niewiele się dzieje. Wręcz przeciwnie, bardzo dużo się dzieje, chociaż często w sferze psychologicznej bohaterki.

Z całego serca chciałbym tę pozycję polecić. Paniom, by zastanowiły się nad pułapkami, w które wpadają, a panom jako żywy przykład, jak mogą się czuć nasze wybranki serca: niby wszystko jest dobrze, lecz tak nie do końca.

Książkę przeczytałem dzięki Wydawnictwu PROZAMI.

Ocena: 9/10

Zapraszam także na:

piątek, 28 grudnia 2012

O następstwach decyzji


Autor: Thierry Cohen
Tytuł: Wolałbym żyć
Tytuł oryginału: J'aurais prefere vivre
Wydawca: Świat Książki
Rok wydania: 2008
Tłumaczenie: Wiktor Dłuski
ISBN: 978-83-247-0928-1
Stron: 190
 
Któż z nas w życiu chociaż raz nie przeżywał nieszczęśliwej miłości. Coś takiego nie ominęło 20-letniego Jeremiesza, głównego bohatera tejże powieści, który jest do szaleństwa zakochany w Wiktorii. Gdy 8 maja Jeremiasz ma urodziny, postanawia zagrać Vabank i powiedzieć swojej ukochanej o darzonym uczuciem. Ta jednak depcze jego dusze, a w związku z tym w akcie desperacji Jeremiasz popełnia samobójstwo.

Tak zaczyna się ta niesamowita książka, która mogłaby się zakończyć po pierwszym rozdziale. Jednakże samobójstwo Jeremiesza nie powiodło się. Zostało zabite tylko jego prawdziwe "ja", a kontrolę nad ciałem i życiem przejął żyjące alter-ego, które dostało Wiktorię za żonę. Jednak nie jest to dobry człowiek, jak prawdziwy Jeremiasz, który powraca na jeden dzień w życiu i zawsze 8 maja. Wówczas podejmuje tytułową decyzję i zaczyna walkę ze swoim drugim ja.

Wiem, że wygląda to skomplikowanie, lecz wcale takie nie jest, a tym bardziej, gdy już się wciągnie w lekturę tejże powieści. A mogę Wam powiedzieć, że ona bardzo wciąga. Ja sam przeczytałem ją w ciągu dwóch dni i byłem pod ogromnym wrażeniem twórczości Cohena. O ile wiem, że jest to jedyna jego książka, wydana w Polsce. Wielka szkoda.

Jeśli chcecie wiedzieć, jak zakończy się walka Jeremiasza ze swoim drugim "ja" zapraszam do zapoznania się z tą pozycją. Ja ze swej strony gorąco polecam. Ja się nie zawiodłem. Mam nadzieję, że Wy również.

Ocena: 10/10
 
Zapraszam także na:

wtorek, 25 grudnia 2012

Do czego zdolny jest człowiek


Autor: Ken Kessey
Tytuł: Lot nad kukułczym gniazdem
Tytuł oryginału: One Flew Over the Cuckoo's Nest
Wydawca: Da Capo
Rok wydania: 1994
Tłumaczenie: Tomasz Mirkowicz
ISBN: 83-86611-15-4
Stron: 347
 
Czytając biografię Kena Keseya można bardzo łatwo dostrzec, że był on przeciwny zniewoleniu człowieka. Jako członek beatników i hippisów opowiadał się za wolnością w każdej jest postaci. Przez to miał wielokrotnie problemy z prawem.

Wszystko to, z czego był znany Kesey, zostało zawarte w jego książce o przewrotnym tytule "Lot nad kukułczym gniazdem". Akcja tejże powieści w 90 % czasu rozgrywa się na jednym z oddziałów Szpitala Psychiatrycznego, który jest prowadzony przez Wielką Siostrę Oddziałową. Wspomniana siostra Ratched to na pierwszy rzut oka uosobienie dobroci, czyli tego wszystkiego z czym powinna kojarzyć się Siostra w szpitalu. Jednakże zagłębiając się w lekturze poznajemy jej prawdziwe oblicze. Czyli Tyrankę i Despotkę, która trzęsie całym oddziałem, nie tylko pacjentami, lecz także podwładnymi.

Jednym z pacjentów jest Wielki Wódz, jeden z głównych bohaterów powieści i jednocześnie narrator. On jest najdłużej na oddziale, przez co doskonale orientuje się w sytuacji panującej na oddziale. Drugim bohaterem powieści jest niejaki McMurphy, pijak, dziwkarz, hulaka. Próbuje on uniknąć więzienia, przez co trafia na oddział siostry Ratched.

Taka mieszanka musi wybuchnąć. Z każdą stroną czytelnik oczekuje konfrontacji pomiędzy siostrą Ratched a McMurphy'm. Oczywiście nie zdradzę Wam jak się zakończyła owa konfrontacja. Sami musicie się przekonać do czego zdolny jest człowiek. Ja ze swej strony mogę tę powieść gorąco polecić.

Ocena: 8/10

Zapraszam także na:

piątek, 21 grudnia 2012

Szokujące jak można skrzywdzić dziecko


Autor: Cathy Glass
Tytuł: Skrzywdzona
Tytuł oryginału: Damaged
Wydawca: Hachette
Rok wydania: 2010
Tłumaczenie: Magdalena Osip-Pokrywka
ISBN: 978-83-7575-785-9
Stron: 344
 
O ile dobrze się orientuje to wyżej przedstawiona książka jest jedną z pierwszych z serii "Pisane przez życie". Autorką tej książki jest brytyjska kobieta występująca pod pseudonimem Cathy Glass. Ma to na celu ochronę jej własnej rodziny przed ingerencją z zewnątrz. Cathy współpracuje z pomocą społeczną i zwykle pomaga w najcięższych przypadkach, z którymi nikt nie mógł sobie poradzić a sytuacja dziecka była skrajnie zła.

Jednym z takich dzieci była Jodie, która miała za sobą traumatyczne przeżycia i wspomnienia. Dziecko jest bardzo, ale to bardzo agresywne i nijak nie chcę współpracować. W tym miejscu Cathy zaczyna ciężką pracę, która budzi mój osobisty szacunek. Na to niechciane dziecko przelewa całą swoją miłość i oddanie. Dzięki wytrwałości, cierpliwości oraz ciepłu nawiązuje z dzieckiem więź. Dla całej historii wielkie znaczenie mają dziwne ataki i zachowania Jodie. Można z nich wiele wyczytać, a to co udaje się wyczytać jest straszne. Nie życzę tego największemu wrogowi tego, co stało się temu małemu dziecku.

Mimo ciężkiej tematyki książka bardzo wciąga, przez co ciężko się od niej oderwać. Ja ze swej strony gorąco ją polecam. Naprawdę warto poznać tę historię i wierzyć, że w życiu nie będzie ich zbyt wiele.

Ocena: 9/10

Zapraszam także na:

piątek, 14 grudnia 2012

Zmierzyć się z legendą


Autor: Tadeusz Konwicki
Tytuł: Mała Apokalipsa
Tytuł oryginału: j/w
Wydawca: NOWA
Rok wydania: 2004
Tłumaczenie: brak
ISBN: 83-7054-055-4
Stron: 235
 
Dziwne niekiedy są losy napisanych książek. Pierwsze wydanie "Małej apokalipsy" z 1979, które powstało w drugim obiegu, często konfiskowane, nielegalne. Później tytuł trafił do kanonu lektur szkolnych, czyli do młodych czytelników.

Tę powieść legendę warto znać. Nie jest to łatwy tytuł, ciężko się czyta, jednakże warto przez nią przebrnąć. "Mała apokalipsa" jest zapiskiem ostatniego dnia pisarza, który został wyznaczony do ofiary przez podpalenie siebie. Autor-bohater (książka pisana w pierwszej osobie) opisuje wydarzenia z ostatniego dnia życia. Tworzy tym samym niejako książkę drogi, a także panoramę miasta, społeczeństwa, władzy i opozycji. Wszystko w dwuznacznym grafomańskim, groteskowo-absurdalnym stylu.

Bohater na swej drodze spotyka wielu ludzi, dawnych przyjaciół i kolegów a także wrogów. Nic w tej książce nie jest takie na jakie wygląda na pierwszy rzut oka. Niby wszystko jest normalnie, jeden dzień, w którym są 4 pory roku i różne dziwne rzeczy się dzieję. Świat niszczeje, dewaluuje, zmienia się, lecz tylko na gorsze.

Czytając książkę miałem wiele skojarzeń z książką George'a Orwell'a. Tutaj widać podobny klimat wylewający się ze stron. Dziwnie szary, bezbarwny, mdły. Tak jakby rzeczywiście zbliżał się koniec, miał pojawić się Antychryst. Wszystko wokół się wali, rujnuje. Padają mosty i domy. Odłączają wodę, prąd i gaz, a co dziwniejsze wszyscy wokół świętują rocznicę powstania PRL. Jak dla mnie to wygląda jak Danse Macabre.

Ciekawe jest samo zakończenie, które niewiele nam mówi o tym, co się stało z bohaterem. Jeśli chcecie znać zakończenie zapraszam Was do lektury tejże książki. Jeśli lubicie taką tematykę będziecie zmęczeni wędrówką, lecz nie rozgoryczeni nią. Po zamknięciu poczujecie ulgę i radość, tak jak ja ją poczułem. Gorąco polecam...

P.S. Dzień, w którym zakończyłem czytać jest również symboliczny.

Ocena: 10/10

Zapraszam także na:

wtorek, 11 grudnia 2012

Przeciwko kaprysom losu


Autor: Paulo Coelho
Tytuł: Weronika postanawia umrzeć
Tytuł oryginału: Veronika Decide Morrer
Wydawca: Świat Książki
Rok wydania: 2007
Tłumaczenie: Basia Stępień, Grażyna Misiorowska
ISBN: 978-83-247-0449-1
Stron: 224
 
Wiele książek napisał Paulo Coelho, ale tylko ta jedna doczekała się ekranizacji. Całkiem niezłej z resztą, jednakże nieco różniącej się od książki, która bardzo przypadła mi do gustu, jak wiele prac Coelho. Pragnę jednak podkreślić, by do książek Coelho podchodzić z dużym dystansem, by nie zagubić w nich siebie.
 
Główną bohaterką, jak się łatwo domyślić, jest Weronika. Młoda kobieta, która wiedzie zupełnie zwykłe, bezproblemowe życie. Mimo wszystko pragnie się zabić. Nie ma ku temu żadnego konkretnego powodu. Tak po prostu, zwyczajnie. W ten sposób zaczyna się książka.
 
Jednak Weronikę udaje się uratować, a ona jako niedoszła samobójczyni trafia do znanego domu wariatów, gdzie spotyka szereg różnych indywidualności, z lekarzem na czele. To właśnie tam Weronika na nowo pragnie poznać życie, które wcale nie jest takie złe. Jak wiadomo jakaś wyższa siła rządzi naszym życiem i nie raz ma swoje kaprysy, które nie zawsze są zgodne z naszymi oczekiwaniami. Tak bynajmniej zdaje się nam na początku, by później iść z nimi ramię w ramię.
 
Coelho porusza bardzo ważny temat życia i śmierci. W bardzo dobry sposób konfrontuje ludzkie wybory z kaprysami losu i tym samym zmusić nas do refleksji nad naszym życiem. Jednak każdy ma swoje refleksje.
 
Książka bardzo mi się spodobała. Pragnę ją gorąco polecić, tym którzy uważają, że życie jest jak papier toaletowy: szare, długie i do dupy. Nigdy nie wiemy, co nam w życiu może przydarzyć i dlatego warto żyć.
 
Ocena: 8/10
 
Zapraszam także na:

środa, 28 listopada 2012

Życie wolne od stresu


Autor: Sabina Berman
Tytuł: Dziewczyna, która pływała z delfinami
Tytuł oryginału: La mujer que buceó dentro del corazón del mundo
Wydawca: Znak
Rok wydania: 2011
Tłumaczenie: Małgorzata Moś
ISBN: 978-83-240-1766-9
Stron: 232

Czy Wydawnictwo może zrobić złą reklamę wydawanej przez siebie książce? Odpowiedź brzmi: tak. Porównując tę książkę z Forrestem Gumpem to jak porównywać Miasteczko Salem z Sagą Zmierzch. I tu i tu są wampiry. W przedstawionej książce, podobnie jak w Forreście, jest osoba opóźniona umysłowa. I tu by się podobieństwa kończyły, może poza pierwszoosobową narracją.

Główna bohaterka oprócz tego, że jest opóźniona jest także autystyczna. Przez bardzo długi czas żyje w swoim własnym świecie. Nie potrafi mówić, pisać i jest na wpół dziką istotą, która żyje w dziurze pod domem, z której ma bardzo bliski kontakt z naturą, którą bardzo kocha.

Przez pewien czas książkę czytało się ciężko. Trudno było się wczuć w Karen i w jej świat. Nieoznacza to, że książka jest zła, wręcz przeciwnie jest wspaniała i z tego miejsca wielkie słowa uznania dla Sabiny Berman, która tak świetnie się wczuła w rolę autystycznej dziewczyny, której rozumowanie świata leży, gdzieś pomiędzy idiotami i imbecylami. Pewnie wiele Was stwierdzi nie warto czytać o jakimś zapóźnionym pół-debilu. Nic bardziej mylnego Karen we własnym świecie jest bardziej genialna niż nam się wszystkim zdaje i co najważniejsze potrafi walczyć o swoje, czego wiele osób nie potrafi.

Karen żyje prostym i wolnym od stresu życiem. Ma kilka zasad, których nie potrafi złamać. Jest bardzo sympatyczną osobą, którą z miejsca można polubić, a wręcz pokochać. Jej proste skojarzenia świata są genialne w swojej prostocie i potrafią zjeżyć człowiekowi włosy na głowie, że sam na to nie wpadł, a przecież nie jest opóźniony.

Z książki tej wiele można się nauczyć o życiu autystycznych osób. I nie należy nigdy w życiu uważać ich za gorsze od nas i one same nie powinny się traktować jako inne czy gorsze. Musimy wiedzieć, że w wielu dziedzinach życiu nie dorastamy im do pięt.

Na zakończenie odniosę się do tytułu książki, który jest bardzo odległy od treści. O delfinach w niej niewiele, o pływaniu z nimi jeszcze mniej. Sam tytuł może sugerować, że książka jest lekka, łatwa i przyjemna. A ta ani nie jest lekka, ani łatwa, ale warto ją przeczytać i ja ze swej strony chciałbym ją gorąco polecić, bo naprawdę warto.

Ocena: 10/10

Zapraszam także na:

poniedziałek, 19 listopada 2012

Warto wierzyć w sukces


Autor: Justyna Szymańska
Tytuł: Nie ma innej opcji
Tytuł oryginału: j/w
Wydawca: Prozami
Rok wydania: 2012
Tłumaczenie: brak
ISBN: 978-83-93284-16-0
Stron: 294
 
Jak to dobrze, że nigdzie nie jest powiedziane, ani napisane, że literatura kobieca jest przeznaczona tylko i wyłącznie dla kobiet... Ja sam do niedawna w to nie wierzyłem, ale dzięki Wydawnictwu Prozami oraz powieści Justyny Szymańskiej "Nie ma innej opcji" odkryłem tą prawdę...

Powiem szczerze, że jest to pierwsza typowa powieść kobieca, przeczytana przeze mnie i wcale nie żałuję, że tego dokonałem... Powiem szczerze jestem zadowolony, że udało odkryć ten nurt w literaturze... Oczywiście nie zostanę zagorzałym fanem literatury kobiecej, jednakże od czasu do czasu sięgnę po taką książkę by zobaczyć poglądy kobiet na temat kobiet...

W przypadku tej książki mamy do czynienia z trzema kobietami (Alina, Jolka i Monika), które różni bardzo wiele, ale łączy jedno pragnienie: zmiana swojego życia... Każda z pań postawiła przez sobą zadanie, które w taki czy inny sposób próbuje osiągnąć... Alina chcę się wyrwać z okowów własnego domu, Jolka chcę otworzyć własną firmę, natomiast Monika pragnie miłości i bliskości mężczyzny...

Zadanie z pozoru banalne wcale takie nie jest... Zawsze na drodze stoi wiele przeszkód, a wśród nich ta najważniejsza i najtrudniejsza do pokonania: sobą samą... Łatwo się domyślić, że droga do sukcesu nie będzie usłana różami, ale przecież wiemy, że nigdy nie jest...

Przedstawiona książka jest książką dla tych, którzy przestali w siebie wierzyć oraz dla innych negatywnie nastawionych do świata... Nie jest to jednak poradnik jak żyć, więc Ci nieuleczalni optymiści (do których ja się także zaliczam) znajdą coś dla siebie... Dzięki niej umocnią się w wierze, że to co robią każdego dnia jest jak najbardziej słuszne...

Powiem, że książka przypadła mi do gustu i szczerze pragnę ją polecić i raz jeszcze podziękować Wydawnictwu Prozami za wskazanie nowej drogi w literaturze...

Ocena: 7/10
 
Zapraszam także na:

czwartek, 15 listopada 2012

Wielki finał Mrocznej Wieży...


Autor: Stephen King
Tytuł: Mroczna Wieża VII. Mroczna Wieża
Tytuł oryginału: The Dark Tower VII. The Dark Tower
Wydawca: Albatros
Rok wydania: 2008
Tłumaczenie: Zbigniew Królicki
ISBN: 978-83-7359-603-0
Stron: 768
 
Docieramy do Wielkiego Finału... Otóż przed nami siódmy i ostatni tom Mrocznej Wieży...

Koło się zamyka, a my poznajemy niesamowite zakończenie całej serii i odpowiedzi na kilka ważnych pytań... Roland dociera do Mrocznej Wieży... Lecz by do niej wejść musi stoczyć kilka pojedynków, w tym najważniejszy z Karmazynowym Królem...


Czy uda mu się wejść do środka, dowiecie się z tego tomu... Ja ze swej strony zdecydowanie polecam... Warto było przebrnąć do samego końca...


Ocena: 9/10
 
Zapraszam także na:

niedziela, 11 listopada 2012

Walka z własnym demonem...


Autor: Stephen King
Tytuł: Mroczna Wieża VI. Pieśń Susannah
Tytuł oryginału: The Dark Tower VI. Song Of Susannah
Wydawca: Albatros
Rok wydania: 2005
Tłumaczenie: Krzysztof Sokołowski
ISBN: 83-7359-216-4
Stron: 464
 
Szósty tom Cyklu Mroczna Wieża... Tom ten jest wprowadzeniem do ostatniego aktu i może przez to jest on ciut słabszy od pozostałych tomów...

W tym tomie na pierwszy plan wysuwa się się Susannah, która zostaje opanowana przez demona zwanego Mią... Po wygranej bitwie obie uciekają do współczesnego Nowego Jorku, a za nimi w pościg ruszają Eddie, Roland, Jack, Ej oraz poznany w poprzednim tomie Per Callahan...

Pod wpływem przypadku Ka-Tet zostaje rozdzielone... Jack i Per trafiają na ślad Susannah, natomiast Roland i Eddie trafiają do roku 1975...

Jeśli chcesz dowiedzieć jak się zakończyły ich przygody i co stało się z Susanah zapraszam do tego tomu...
 
Ocena: 7/10
 
Zapraszam także na:

piątek, 9 listopada 2012

Stawić czoła otoczeniu...


Autor: Laura Fitzgerald
Tytuł: Perska żona
Tytuł oryginału: Dreaming in English
Wydawca: Wydawnictwo REMI
Rok wydania: 2012
Tłumaczenie: Dobromiła Jankowska
ISBN: 978-83-63142-84-1
Stron: 368
 
Ponownie chciałbym podziękować Wydawnictwu REMI za recenzję książki, która obecnie jest nowością na polskim rynku księgarskim...
 
Tamila Soroush powraca... Po wygraniu bitwy (czyli zdobyciu męża) nadal prowadzi "wojnę" o wolność, o samodzielność, o męża a także o siebie... Jak sam tytuł zdradza Tamila ma męża (więcej nie powiem, by nie zdradzać wydarzeń z pierwszej części tejże dylogii)... Jednakże nie oznacza to końca jej kłopotów, a wręcz przeciwnie dopiero ich prawdziwy początek...
 
Jak wiadomo wraz z mężem pojawia się teściowa... Tamila zostaje bardzo niechętnie przyjęta przez teściów... Tym samym musi przeciwstawić im czoła... Jednak ta irytująca, szara myszka, bez pewności siebie, najczęściej chowa głowę w piasek i stara się uciec od problemu... Jej mąż nie może znieść takiego stanu rzeczy i za każdym razem ją napomina by w każdej sekundzie ich związku walczyła o nich, ale także  siebie...
 
Jednakże teściowa to nie jedyne zmartwienie młodej małżonki... Jej głównym "przeciwnikiem" jest Urząd Imigracyjny, w którym ma się stawić na przesłuchanie w sprawie jej dalszego pobytu w Stanach Zjednoczonych...
 
Tamila nieco się zmieniła, jednakże nie na tyle by uwierzyć w siebie... Ciągle jest to samą irytującą dziewczyną, którą była w pierwszej części... Niby walczy, ale tak nie do końca... Jednakże dzięki pomocy przyjaciół, męża a także szwagra ciągle się zmienia...
 
Jeśli chcecie poznać losy Tamili Soroush (chociaż już chyba nie) przeczytajcie tę książkę... Jest ona o wiele lepsza od pierwszej części... U mnie wywołała łzy wzruszenia... Dlatego uważam, że warto... Polecam...
 
Ocena: 8/10
 
Zapraszam także na:

czwartek, 8 listopada 2012

Przerwa w podróży...


Autor: Stephen King
Tytuł: Mroczna Wieża V. Wilki z Calla
Tytuł oryginału: The Dark Tower V. Wolwes of the Calla
Wydawca: Albatros
Rok wydania: 2004
Tłumaczenie: Zbigniew A. Królicki
ISBN: 83-7359-142-7
Stron: 734
 
Piąty już tom "Mrocznej Wieży" i ciąg dalszy zbliżania się do celu podróży...

Ka-Tet w drodze do Mrocznej Wieży natrafiają na miasteczko Calla, które co jakiś czas nawiedzają tajemnicze istoty w wilczych maskach, którzy porywają dzieci, by je oddać za jakiś czas w postaci Pokurczy, osób niezdatnych do samodzielnej egzystencji... Mieszkańcy z pomocą przybyszy chcą po raz pierwszy przeciwstawić się agresorom...

Tym samym proszą Rewolwerowców o pomoc, by kolejne dzieci nie spotkał taki los jak wielu z ich poprzedników... Rewolwerowcy się zgadzają i dochodzi do wielkiej bitwy...

Jaki będzie jej finał dowiecie się z tego tomu...

Oczywiście bardzo polecam...
 
Ocena: 8/10
 
Zapraszam także na:

wtorek, 6 listopada 2012

Młodosć i miłość Rolanda...


Autor: Stephen King
Tytuł: Mroczna Wieża IV. Czarnoksiężnik i kryształ
Tytuł oryginału: The Dark Tower III. Wizard and Glass
Wydawca: Albatros
Rok wydania: 2003
Tłumaczenie: Krzysztof Sokołowski
ISBN: 83-7359-025-0
Stron: 816
 
Czwarty już tom "Mrocznej Wieży"... Jest on równie świetny jak cały cykl... Po wygranym pojedynku z Naddźwiękowym Pociągiem Ka-Tet wyrusza w dalszą drogę... W drodze do Mrocznej Wieży nasi przyjaciele ponownie znajdują są w naszym świecie...

Z tego tomu dowiadujemy się wiele z tego, co spotkało Rolanda zanim, przed naszym pierwszym spotkaniem na pustyni, gdy podążął za Człowiekiem w Czerni... Opowiada on o swojej młodości i o wielkiej miłości do Susan Delgado... Tom ten wyjaśnia wiele niejasności, które nagromadziły się w poprzednich tomach...

Na motywach tej książki powstała seria komiksów łączących młodość Rolanda z pierwszym tomem Mrocznej Wieży...

Oczywiście bardzo polecam ten tom...
 
Ocena: 9/10
 
Zapraszam także na:

poniedziałek, 5 listopada 2012

W drodze po wolność


Autor: Laura Fitzgerald
Tytuł: Perska narzeczona
Tytuł oryginału: A veil of roses
Wydawca: Wydawnictwo REMI
Rok wydania: 2012
Tłumaczenie: Dobromiła Jankowska
ISBN: 978-83-63142-66-7
Stron: 300

Na początku chciałbym podziękować Wydawnictwu REMI za przekazanie mi tej książki do recenzji...

Książka opowiada o 27-letniej mieszkance Teheranu, Tamili Soroush... Ta piękna, miła i bardzo nieśmiała kobieta ma wyjść za mąż... Wszystko zgodnie z irańskim prawem, które nakazuje by małżeństwo było aranżowane, i w którym kobieta nie ma żadnych praw...

Taki właśnie jest los irańskich kobiet... Muszą być całkowicie zakryte przed światem... Nie mogą spokojnie chodzić po ulicy, a nawet spojrzeć na mężczyznę by nie stać się obiektem zainteresowania religijnych władz na czele z Chomeinim...

Lecz Tami dostaje ostatnią szansę na godne życie... Rodzice wysyłają ją na trzy miesiące do Stanów Zjednoczonych, gdzie ma znaleźć męża, który zapewni jej stały pobyt, bardzo daleko od Iranu, od reżimu, na upragnionej wolności...

Z każdą stroną poznajemy kolejne przygody a także rozterki z powodu otrzymanego zadania... A to na pewno nie jest łatwe, gdyż czasu jest naprawdę mało... Poznajemy także rodzinę Tami: siostrę Miriam, szwagra Aldaszira oraz kilku znajomych z kursu językowego, na który uczęszczają: Agata (z Polski), Jozsef (z Czech), Nadia (z Rosji), Eva (z Niemiec) oraz Edgar (z Peru)... Zajęcia prowadzi hipisowaty Danny, miłośnik gitary i patriotycznych utworów... Całość stanowi mieszankę kulturową, do której każdy coś dokłada, a przez co książka nie jest nudna...

Główna bohaterka i jej siostra w przeciągu całej powieści stają się niezwykle irytujące... Mianowicie z jednej strony pragną wolności i ucieczki od reżimu i panujących w nich zasad, by z drugiej strony same na siebie właśnie takie prawa narzucać, by z wolności nie korzystać w pełni... 

Irytująca jest także sama autorka, która w pewnym momencie piszę Czechosłowacja (w książce z 2007 roku)... Dla mnie ogromne niedopatrzenie wydawców oryginału...

Książka sama w sobie jest ciekawa i warto ją poznać... Mówię to jako facet i z pełną odpowiedzialnością za słowa... Tym, którzy lubią bliskowschodnie klimaty na pewno przypadnie do gustu... Polecam, byście mogli poznać Tami i mimo irytacji z jej strony polubić...

Ocena: 6/10

Zapraszam także na
Moja opinia na LC... 

sobota, 13 października 2012

Patoligia oczami dziecka...


Autor: Dawid Kornaga 
Tytuł: Rzęsy na opak
Tytuł oryginału: j/w
Wydawca: Świat Książki
Rok wydania: 2007
Tłumaczenie: brak
ISBN: 978-83-2470-479-8
Stron: 176
 
Tak się czasami dziwnie składa, że niektóre książki chce się bardzo przeczytać, lecz mimo wszystko zawsze coś je uprzedzi... Tak właśnie było z "Rzęsami na opak", które miały być pierwszą książką, autorstwa Dawida Kornagi, którą miałem przeczytać, a stała się drugą...

Książka opowiada o Oli Procyk, dwunastoletniej dziewczynce, która jest jednocześnie narratorem i obserwatorem przedstawionego świata... Przedstawiony świat to czynszowa kamienica, szkoła czy Galeria Handlowa... Świat ten także tworzy rodzina Oli: ojciec (niestety bardzo zaawansowany alkoholik), matka (gospodyni domowa, biernie przyglądająca się wyczynom męża), 17-letni brat Mateusz (uczeń technikum oraz wielbiciel ziół), 9-letni brat Jędrek (uczestnik I Komunii Św.) oraz 3-letnia siostra Marysia (która jako jedyna niewiele wie, co się dzieje wokół)... Do tego można doliczyć sąsiadów, koleżankę z klasy i dwóch przyjaciół Mateusza...

Cały przedstawiony jest jakiś taki szary i niezbyt miły... Ola jako obserwatorka jest czasami jest bardzo naiwna i nie wszystko wie, jednakże ma tylko 12 lat... Autor w świetny sposób wcielił się w swoją bohaterką, gdyż podobnie jak Singli + prowadzi pierwszoosobową historię...

Książkę czyta się niezmiernie szybko, ale kilka momentów jest naprawdę wstrząsających i ukazujących całą tragedię, jaką z sobą niesie alkohol i to w nadmiarze... Zakończenie jest także niesamowite i daje do myślenia... Ciekawie prezentuje się także okładka, którą można tłumaczyć jako złamane dzieciństwo... Czy w takich warunkach można być dobrym... Na to pytanie odpowiada ta książka... Zdecydowanie polecam...

Ocena: 9/10

Zapraszam także na:

czwartek, 11 października 2012

Czy życie w pojedynke ma sens??...


Autor: Dawid Kornaga 
Tytuł: Single +
Tytuł oryginału: j/w
Wydawca: Filar
Rok wydania: 2010
Tłumaczenie: brak
ISBN: 978-83-61995-18-0
Stron: 244

Powieść polska pisana prozą żyje i dzięki Bogu ma się całkiem dobrze... Dlaczego polscy czytelnicy wracają poglądami do dawnych czasów, do czasów Stanisława Jachowicza, gdy często padały słowa: "Cudze chwalicie swego nie znacie, sami nie wiecie co posiadacie"...

Dawid Kornaga jest jednym z tych autorów, dzięki którym powieść polska ma się dobrze... A jedna z jego ostatnich powieści jest naprawdę niesamowita... Powieść "Single +" opowiada o grupie ludzi z tak zwanych wyższych sfer... Mamy tutaj dziennikarza, accountkę, dyrektor programowy znanej stacji, aktorka, malarka... Każdy z nich ma wszystko czego zapragną, pieniędzy, seksu kiedy, chcą i jak chcą, a także z kim chcą... Jednak mają także swoje defekty... Dziennikarz jest alkoholikiem, accountce nie podoba się jej wygląd, dyrektor ma depresję itd... Drogi tych osób w dziwny sposób się przecinają tworząc mieszankę wybuchową, która wcześniej czy później wybuchnie... Przez większość książki miałem skojarzenie z filmem "Egoiści" w reżyserii Mariusza Trelińskiego z gwiazdorską obsadą: Olafem Lubaszenko, Magdaleną Cielecką, Janem Fryczem czy Rafałem Mohrem...

Z początku książkę czyta się troszkę ciężko, ale później akcja nabiera tempa i wówczas już nie chce się odkładać książki na potem, ale już chce dokończyć i dowiedzieć jak się zakończą perypetie bohaterów tejże powieści... Na uznanie zasługuje fakt, że autor ciągle pisze w pierwszej osobie, umiejętnie wczuwając się w różne osoby (tak różne od siebie)... Oczywiście książkę polecam wszystkim, a w szczególniości polskofobom, którzy boją się polskiej literatury jak diabeł święconej wody...

Za lekturę dziękuję Wydawnictwu Filar, od którego dostałem książkę do recenzji...

Ocena: 7/10

Zapraszam także na:

środa, 3 października 2012

O istocie człowieczeństwa...


Autor: Stephanie Meyer
Tytuł: Intruz
Tytuł oryginału: The Host
Wydawca: Dolnośląskie
Rok wydania: 2008
Tłumaczenie: Łukasz Witczak
ISBN: 978-83-245-8699-8
Stron: 560

Stephanie Meyer kojarzy bardzo dużo osób... Głównie ze względu na Sagę Zmierzch, która budzi różne i bardzo skrajne opinie... Intruz to jedna z niewielu książek w dorobku pani Meyer, która w żaden sposób nie odnosi się do Zmierzchu... Jest także pierwszą książką dla osób dorosłych i szkoda, że jedyną... Szkoda, że pani Meyer czepiła się Belli i Edwarda jak rzep psiego ogona...

Akcja książki toczy się w bliżej nieokreślonej przyszłości, w której to ludzkość jest w mniejszości, żyje w ukryciu i próbuje walczyć z najeźdźca, który opanował naszą planetę... Najeźdźcami są tzw. "Dusze", które przechwytują ludzkie ciało i nim sterują... Poznać ich można po srebrnych pierścieniach w oczach... Gdy ludzie zaczynają orientować co się wokół nich dzieje, tworzą "ruch oporu" i ukrywają się w różnych miejscach...

Główną bohaterką jest Wagabunda (tytułowy Intruz), która to przejmuje ciało Melanie, jedną z członkiń wspomnianego ruchu... Melanie wpada w ręce Łowców i w jej ciele zamieszkuje Dusza... Melanie nie daje się łatwo pokonać i bardzo utrudnia zadanie Wagabundzie... Jednakże z czasem obydwie kobiety (a raczej ich świadomości) zaczynają się przyjaźnić i współpracować... Wówczas obydwie wyruszają na Pustynie, by odnaleźć swoich bliskich, a najbardziej swojego ukochanego oraz brata...

Co wyniknie z tego dowiecie się, gdy przeczytacie Intruza... Ja mogę powiedzieć tyle, że naprawdę warto... Więc jeśli jedyną blokadą przed przeczytaniem książki jest nazwisko jej autorki to porzućcie wszelkie opory i zabierajcie się za lekturę Intruza...

Książkę czyta się naprawdę szybko... Pochłania się ją w mgnieniu oka, a po lekturze możemy się zastanawiać, jaka jest prawdziwa istota człowieczeństwa, kto zasługuje na to miano, a kto nie... Polecam... Pragnę tylko dodać, że klimat akcji bardzo kojarzył mi się z pierwszymi scenami "Terminatora", gdzie ludzie w ukryciu żyli wśród skał i pustyni...

Ocena: 9/10

Zapraszam także na: