Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura zagraniczna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura zagraniczna. Pokaż wszystkie posty

sobota, 16 czerwca 2018

Głosy wszędzie






Autor: Sophie Hannah
Tytuł: Chór sierot
Tytuł oryginału: The Orphan Choir
Wydawca: Burda
Rok wydania: 2014
Tłumaczenie: Magdalena Koziej
ISBN: 978-83-7778-761-8
Stron: 272
 
  Razem z żoną wiele książek kupiliśmy na licznych standach w sklepach typu Tesco, MediaMarkt czy Biedronka. Właśnie jedną z takich książek jest Chór sierot, który trafił do nas w lipcu 2017 roku. Nie znaliśmy wcześniej tej autorki ani tego tytułu, jednak przyciągnął nas opis.
 
  Jak się okazało później Sophie Hannah jest bardzo poczytną autorką w Wielkiej Brytanii. Napisała kilkanaście książek oraz została wybrana przez spadkobierców Agathy Christie, by napisać kolejne powieści z Herkulesem Poirotem w roli głównej.
 
  Jednak "Chór sierot" to zupełnie inna historia. Opis książki wskazywał na thriller podchodzący pod horror. Książka opowiada o Louis Beeston oraz jej mężu i synu, którzy mieszkają w Cambridge. Syn Louise trafia do prestiżowego chóru w Cambridge i trafia do Internatu szkoły, zostawiając rodziców samych w domu. Wówczas zaczynają się kłopoty Louise z bardzo głośnym sąsiadem, który co weekend urządza w swoim domu imprezę, nie dając kobiecie spać. Po pewnym czasie kobieta jest pewna, że sąsiad w perfidny sposób hałasuje muzyką chóralną, aby jeszcze bardziej uprzykrzyć jej życie. Któż z nas nie miał takiej sytuacji w swoim życiu.
 
  Wówczas bohaterka wynosi się z Cambridge, jednak nie uwalnia się od słyszanej muzyki chóralnej. Kobieta myśli, że sąsiad podążył za nią, aby nadal ją nękać i zewsząd spodziewa się ataku, nawet stamtąd skąd on nie może nadejść. W pewnym momencie poznajemy prawdę, ale ja Wam nie powiem jaka ona jest.
 
  Książkę początkowo czyta się bardzo źle, jednak z dalszym rozwojem akcji wciąga coraz bardziej i rzeczywiście zaczyna przerażać. Zawartość "Chóru sierot" pokazuje, że Sophie Hannah jest dobrą pisarką, która została wieloma nagrodami m.in. nagrodą Daphne du Maurier czy National Book Award.
 
  Oczywiście poniższą książkę chciałbym Wam polecić. Ja sam kiedyś sięgnę po inne książki autorstwa Sophie Hannah.
 
Ocena: 8/10
 

niedziela, 15 października 2017

Chińskie tortury tysiąca cięć


Autor: Winston Groom
Tytuł: Taka śliczna dziewczyna
Tytuł oryginału: Such a pretty, pretty girl
Wydawca: Albatros
Rok wydania: 2005
Tłumaczenie: Teresa Lechowska
ISBN: 83-7359-180-X
Stron: 368
 
          Winston Groom wielu osobom (także i mi) znany jest jako autor książki „Forest Gump”. Gdy zagłębiłem się w jego twórczość okazało się, że jest autorem 21 książek, z których około sześciu wyszło w Polsce, a wśród niech „Taka śliczna dziewczyna”.

            Ta wydana w 2005 roku powieść określana jest jako powieść obyczajowa, chociaż osobiście zaliczyłbym ją do kryminału, jednak nie takiego w którym występuje typowy detektyw (jak Sherlock czy Poitot). W tej książce rozwiązującym zagadkę jest John Lightfoot, pisarz oraz nagradzany scenarzysta.

            Pewnego dnia, zupełnie przypadkiem spotyka swoją dawną miłość Delię Jamison, która prosi go o pomoc w znalezieniu szantażysty, który wysyła jej dziwne listy. Zadanie nieproste, poprzez zachowanie kobiety, robi się jeszcze trudniejsze. Otóż Delia nie chce wyjawić treści listów, a także nie chce by sprawą zajęła się policja. O niczym nie wie także jej mąż.

            Mimo wszystko Johny usiłuje jej pomóc, lecz jego zadanie wygląda jak kopanie się z koniem oraz jak określił to Groom: „chińskie tortury tysiąca cięć”. Sytuacja z każdą stroną robi się coraz bardziej zagmatwana, a rozwiązania jak nie było widać tak go nie widać. Właśnie dlatego tak trudno się uwolnić od tego by nie przeczytać jej do końca i dowiedzieć się prawdy o Delii.

         Czytając książkę masz ochotę udusić Johnego, który jednocześnie jest narratorem. Jego poczynania i decyzje doprowadzały mnie do nerwicy. Zastanawiałem się dlaczego nie rzuci tego w cholerę, mając kilka możliwości po drodze, nadal zagłębia się w to, co w życiu zrobiła Delia.

            Groom po raz kolejny okazał się mistrzem w pokazywaniu realiów, czasów i środowiska o którym pisze. W Gumpie były to lata 50, 60, 70 oraz armia. Natomiast w „Takiej ślicznej dziewczynie” są to lata 80 i 90 oraz obraz środowiska artystów Nowego Jorku i Los Angeles. Jednak historia przedstawiona jest pod wieloma względami inna niż ta pokazana w Foreście Gumpie.

            Zakończenie historii jest ciekawe, chociaż takiego rozwiązania spodziewałem się już nieco wcześniej. Niemniej jednak polecam, ponieważ Groom to nie tylko Forrest Gump.

Ocena: 7/10

poniedziałek, 15 grudnia 2014

Najbardziej elektryczna książka roku


Autor: Stephen King
Tytuł: Przebudzenie
Tytuł oryginału: Revival
Wydawca: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2014
Tłumaczenie: Tomasz Wilusz
ISBN: 978-83-796-1070-9
Stron: 536
 
            „Przebudzenie” jest piątą książką, która została zakupiona przeze mnie niedługo po ukazaniu się na polskim rynku. Taki sam los spotkał Pana Mercedesa, Joyland, Wiatr przez dziurkę od klucza oraz Doktor Sen. Tylko te dwie ostatnie zrobiły na mnie duże wrażenie, ale o tym w osobnych recenzjach.

            Głównym bohaterem „Przebudzenia” jest Jamie Morton, będącym jednocześnie narratorem książki. Opowiada on swoje życie od 6-tego roku życia (czyli 1962) aż do roku 2015. Inną postacią książki jest niejaki pastor Charles Jacobs (nazwana przez Jamiego piątą osobą dramatu). Ich drogi ciągle się przecinają i ma wpływ na ich losy.

            Czytając książkę czułem się bardzo zawiedziony. Niby dobrze się czytało, ale ta historia nijak nie mogła mnie całkowicie wciągnąć. Moje odczucia można porównać z innym bohaterem powieści Stephena Kinga – Mrocznej Wieży, z Jackiem, który w pierwszym tomie wspomnianej sagi wypowiedział takie słowa do Rolanda: „Więc idź, są światy inne niż ten”. W tym kontekście ja czuje się jak Jack a King mógłby być Rolandem, do którego można powiedzieć: „Więc idź, są czytelnicy inni niż ja”.

 

            W powieści tej czuje się, że jest za mało Kinga w Kingu. Może nie jest fair ocenianie jednej powieści przez pryzmat całej twórczości, jednak mam prawo od pisarza (mistrza) wymagać więcej od innych, wszak to on mnie zauroczył wiele, wiele lat temu, takimi tytułami jak Bastion, To, Lśnienie. W tej powieści nie czuć tego klimatu, a przez to czuję ogromny niedosyt.

 

            Czy odradzam czytanie „Przebudzenie”. Na pewno nie, ponieważ uważam, że każdy powinien wyrobić sobie zdanie na temat książki. Mi się nie podobała, ale może komuś innemu się spodoba i dzięki temu rozpocznie swoją przygodę ze Stephenem Kingiem. Czy rozstaje się z mistrzem. Oczywiście, że nie. Znów 3 czerwca udam się do księgarni, gdzie będzie nowa powieść Kinga, a ja pełen nowych nadziei.

 

Ocena: 3/10

 
Zapraszam także na:

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Ludzkość wg Ammaniti'ego


Autor: Niccolo Ammaniti
Tytuł: Ostatni Sylwester Ludzkości
Tytuł oryginału: Ultimo capodanno dell'umanità
Wydawca: Muza
Rok wydania: 2000
Tłumaczenie: Dorota Duszyńska
ISBN:  83-7200-745-4
Stron: 144
 
  To już moje drugie spotkanie z Niccolo Ammaniti'm. Po raz kolejny jestem pod ogromnym wrażeniem jego kunsztu literackiego. Tym razem jest to krótkie, bo ledwie 150-stronicowe opowiadanie, które rozgrywa się przez kilka godzin w Sylwestra 199... roku, we wtorek.
 
  Mamy ponownie całe grono różnorakich postaci, które na pierwszy rzut oka nie mają ze sobą nic wspólnego. Jednak jak to u tego autora nic nie jest takie na jakie wygląda na pierwszy rzut oka. Z biegiem akcji oraz godzin dowiadujemy się co łączy bohaterów tego opowiadania. Z coraz większą grozą poznajemy wzajemne relacje i do czego to może doprowadzić czyli to tytułowego końca ludzkości.
 
  Zanim jednak dojdzie czytamy mrożącą krew w żyłach, która niebywale wciąga. Trzeba jednak pamiętać, że książka przeznaczona jest dla czytelników pełnoletnich. Ja ze swej strony gorąco polecam, jeśli chcecie wiedzieć, jak zakończył się pewien wtorkowy Sylwester.
 
Ocena: 10/10
 
Zapraszam także na:

wtorek, 8 kwietnia 2014

Złodziejka serc


Autor: Markus Zusak
Tytuł: Złodziejka książek
Tytuł oryginału: The Book Thief
Wydawca: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 2014
Tłumaczenie: Hanna Baltyn
ISBN: 978-83-101-2645-0
Stron:
496
 
  Od bardzo dawna chciałem przeczytać tę książka, ale do tej pory jakoś się nie udawało. Aż szczęśliwy traf sprawił, że po ekranizacji książki, trafiła ona w moje ręce i jestem z tego powodu bardzo zadowolony.
 
 O tej książce już naprawdę powiedziano dużo i dobrego i złego. Chociaż tych pierwszych opinii jest więcej, a ja się zaliczam właśnie do nich.
 
  Jestem pod ogromnym wrażeniem tej książki, której narratorem jest Śmierć (chociaż nie taka jaką my wszyscy ją sobie wyobrażamy). Główną bohaterką natomiast jest dziesięcioletnia Liesel Meminger, czyli tytułowa Złodziejka książek. Dziewczynka trafia do rodziny zastępczej, gdyż jej własna matka nie może się nią zaopiekować. W drodze do nowego domu zachodzi wiele zdarzeń, które będą miały wpływ na całe późniejsze życie Liesel. Nie powiem, jakie to wydarzenia, ale po tytule można się wiele domyśleć.
 
  W nowym domu Liesel jest na swój sposób kochana przez swoich nowych rodziców. W nowym domu i w nowym miejscu poznajemy stworzony przez Zusaka portret społeczny Niemców, w okresie II Wojny Światowej. Duża część z nich to zagorzali zwolennicy Hitlera. Są jednak tacy, którzy są po drugiej barykady i muszą żyć w otaczającej ich rzeczywistości, mimo że nie mają na nią żadnego wpływu. Zusak pokazuje ludzką twarz Niemców, których my Polacy często określamy jako tych złych, nazistów, agresorów itd. Jednak tak samo jak my są tylko ludźmi i nie na wszystko mieli wpływ.
 
  Trzeba ich także zrozumieć, że oni także kochali, cierpieli, żyli lub starali się żyć, tak jak tylko mogli. Książka "Złodziejka książek" ma w sobie sporo emocji, które potrafią doprowadzić do łez, nawet mężczyzn.
 
  Chciałbym gorąco ową pozycję polecić bo naprawdę warto z niej skorzystać i z pochodzącej z niej nauki, że każdy człowiek zasługuje na sprawiedliwą ocenę, a nie tylko na podstawie tego, gdzie się urodził i gdzie żyje na co dzień. Jeszcze raz polecam.
 
Ocena: 10/10
 
Zapraszam także na:

wtorek, 25 marca 2014

Przygoda Waleriusza


Autor: Douglas Jackson
Tytuł: Waleriusz. Nieuestaszony trybun
Tytuł oryginału: The Hero Of Rome
Wydawca: Rebis
Rok wydania: 2014
Tłumaczenie: Marta Jabłońska-Majchrzak
ISBN: 978-83-781-8404-1
Stron: 368
  Na początku chciałbym podziękować Wydawnictwu Rebis za udostępnienie egzemplarza do recenzji. Książka ta należy do nurtu powieści historycznych i rozgrywa się w pierwszym wieku naszej ery w Imperium Rzymskim, a dokładnie w bardzo odległej od Rzymu Brytanii.

  Właśnie tam poznajemy tytułowego Waleriusza (dokładnie jego imię to Gajusz Waleriusz Werrens), będącego w randze trybuna, tj. wyższego oficera rzymskiej armii. Autorowi powieści oddać należy że bardzo dobrze oddał hierarchię armii rzymskiej tamtych lat, jak także prawdę historyczną.

  Tłem historycznym jest bunt Brytów pod dowództwem królowej Budiki w roku 60 i 61, w którym bezpośredni udział bierze przestawiony bohater. Jednak zanim dojdzie do tychże wydarzeń bierze on udział w innych nie mniej ważnych wydarzeniach, czyli starciu z Sylurami. Waleriusz poznaje różne osoby z jednego obozu (Rzymian) jak i z drugiego (Brytów). Zawiera nowe przyjaźnie, a także zakochuje się. Miłość jest typowym mezaliansem, gdyż ukochana Waleriusza jest Brytką. Takie połączenie nie budzi nadziei dla zakochanych, gdyż tarcia na linii Rzymianie-Brytowie są coraz większe i coraz częstsze. Z drugiej strony wiadomo, że miłość umiera ostatnia.

  Książkę czyta się niezmiernie dobrze. Akcja bardzo wciąga, jednakże chwilami jest nieco przeciągnięta, by w pewnym momencie zacząć pędzić, jak rzymskie rydwany. Prawda historyczna z fikcją literacką jest bardzo dobrze połączona, co zawsze sprawdzam po każdej przeczytanej książce z tego gatunku. Za to należy się autorowi kolejny plus.

  Powieść Waleriusz. Nieustraszony Trybun mogę polecić z czystym sumieniem. Książka spełnia wszelkie warunki bycia dobrą książką historyczną, a jej dodatkowym atutem jest czas Imperium Rzymskiego, który należy do jednego z ulubionych okresów historycznych. Więc jeśli chcecie poznać przygody młodego Trybuna do zachęcam do lektury. Ja osobiście czekam na kolejne przygody Waleriusza, które mają ukazać się już na początku kwietnia.

Ocena: 8/10

Zapraszam także na:

poniedziałek, 17 lutego 2014

Sam przeciwko wszystkim


Autor: Tim Willocks
Tytuł: Dwanaścioro z Paryża
Tytuł oryginału: The Twelve Children of Paris
Wydawca: Rebis
Rok wydania: 2014
Tłumaczenie: Maciej Szymański
ISBN: 978-83-7818-401-0
Stron: 816
 
  Na początku chciałbym podziękować Wydawnictwu Rebis za udostępnienie egzemplarza do recenzji. Ponownie mogłem wrócić do XVI wieku i spotkać Matiasa Tannhausera i jego bliskich, czyli Carlę oraz Orlandu.

  Od zakończenia poprzedniej części minęło 6 lat. Carla zostaje zaproszenie na królewskie wesele, na którym ma zagrać na swojej violi da gamba. Na dodatek jest w dziewiątym miesiącu ciąży. Wesele ma odbyć się w Paryżu. W tym samym czasie do Paryża przybywa znany nam już obrońca Malty. Jednak na jego drodze piętrzą się kolejne przeszkody w odnalezieniu żony a także pasierba Orlandu. Jak się okazuje żadna napotkana przeszkoda nie jest przypadkowa. Jednak nie ani czytelnik, ani bohater nie wie kto za nimi stoi.

  Tyle słowem wstępu. Książka bardzo wciąga. Naprawdę trudno się od niej oderwać. A smaczku dodaje fakt, że cała akcja zamknięta jest w przedziale trzydziestu kilku godzin (tj. od piątku popołudnia 23 sierpnia do pierwszej nad ranem dnia 25 sierpnia). Jeśli ktoś uważa, że w tak krótkim czasie niewiele może się zdarzyć to jest w wielkim błędzie. Dzieje się naprawdę dużo, jeszcze więcej niż w poprzedniej części powieści Tima Willocksa.

  Tym razem tłem historycznym jest Noc Św. Bartłomieja, czyli pamiętna rzeź hugenotów w Paryżu. Przez takie a nie inne tło w powieści trup się ściele gęsto i to nie tylko z ręki bohatera, chociaż ten także ostro pogrywa, co łatwo sobie wyobrazić, po tym jak poznaliśmy go w Religii.

 Na koniec chciałbym bardzo gorąco polecić wyżej wymienioną książkę. Jeśli uważacie, że znajdziecie w niej tylko brutalność i śmierć to jesteście w błędzie. Z kart powieści wyłania się miłość, miłosierdzie oraz braterstwo, co w taką noc jest szczególnie widoczne i warte docenienia. Po lekturze Dwanaścioro z Paryża pozostaje mi nic innego jak czekać, aż pan Willocks napiszę trzecią część przygód Matiasa Tannhausera zamykająca trylogię, z której dwie części są wspaniałe.

Ocena: 10/10

Zapraszam także na:

wtorek, 11 lutego 2014

Powrócić do XVI wieku


Autor: Tim Willocks
Tytuł: Religia
Tytuł oryginału: The Religion
Wydawca: Rebis
Rok wydania: 2014
Tłumaczenie: Maciej Szymański
ISBN: 978-83-781-8501-7
Stron: 
752
 Na początku chciałbym podziękować Wydawnictwu Rebis za udostępnienie egzemplarza do recenzji. Książka swoją premierę miała dokładnie tydzień temu (tj. 4 lutego 2014) i z miejsca stała się bestsellerem. Książka ta jest wznowieniem tegoż samego tytułu z 2006, które również ukazało się nakładem Wydawnictwa Rebis.

 Jak bardzo łatwo się domyśleć jest to powieść historyczna rozgrywająca się w drugiej połowie XVI wieku, w czasach Świętej Inkwizycji oraz rozkwitu różnych odłamów Kościoła w postaci reformacji, luteranizmu czy kalwinizmu. Jednak głównym tłem historycznym jest Wielkie Oblężenie Malty z 1565 roku. Sama akcja jednak rozpoczyna się 25 lat wcześniej, czyli w roku 1540, kiedy to poznajemy jednego z głównych bohaterów powieści Matiasa Tanhausera. Jest on 12-letnim synem kowala w małej wiosce, gdzieś we wschodnich ziemiach Franków. Poznajemy go w momencie, gdy sam wykuwa swój pierwszy w życiu sztylet, którym to musi ochraniać siebie i swoich bliskich przed atakiem na wioskę części tureckiego pułku. Niestety jego bliscy giną, a on sam trafia w ręce tureckie i losy jego pozostają nieznane, aż do wspomnianego 1565 roku.

 Wówczas to przybywa on na Maltę i przekazuje ważne informacje na temat planowanego ataku na wyspę. Informacje te trafiają do Wielkiego Mistrza Zakonu św. Jana, zwanych także szpitalnikami, joannitami, a przez nich samych RELIGIĄ. Przekazanie tych informacji spowoduje odwrócenie życia Matiasa o 180 stopni. Do tej pory był handlarzem, posiadającym swoją karczmę w mieście Mesyna na Sycylii. Później wskutek wszelakich intryg trafia on w samo centrum wydarzeń.

 Druga część jest historyczną relacją z Wielkiego Oblężenia, jednak nie tylko. Pojawiają się tutaj wątki miłosne pomiędzy Matiasem, a dwoma przyjaciółkami Carlą i Amparo. W walce rodzą się nowe przyjaźnie i rozpoczynają różne wątki, które można śledzić z zapartym tchem. Jednak nic więcej nie zdradzę. Jeśli chcecie poznać losy Matiasa, a także braci zakonnych i wielu innych bohaterów to zapraszam do lektury. Na pewno nie będziecie zawiedzeni jeśli tylko kochacie powieści historyczne.

 Książka bardzo wciąga i nie trudno oderwać się od lektury oraz przewracania kolejnych stron. Akcja raz jest szybsza raz wolniejsza. Jednak te przestoje w akcji nie przeszkadzają a wręcz przeciwnie pozwalają na chwile wytchnienia. Chciałbym bardzo polecić tę pozycje, a ja sam zabieram się za kolejną książkę, które opowiadają o przygodach Matiasa Tanhausera.

Ocena: 10/10

Zapraszam także na:

poniedziałek, 13 stycznia 2014

Zmierzyć się z własną powieścią


Autor: Stephen King
Tytuł: Doktor Sen
Tytuł oryginału: Dr Sleep
Wydawca: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2013
Tłumaczenie: Tomasz Wilusz
ISBN: 978-83-783-9618-5
Stron:  656
 
   Gdy w czerwcu na polski rynek wydawniczy weszła powieść "Joyland" to myślałem, że Stephen King powoli odchodzi na pisarską emeryturę. Kilka miesięcy później tj. we wrześniu na rynek wszedł "Doktor Sen" to prawie od razu pobiegłem do sklepu i kupiłem tę nową powieść, tym bardziej, że w mojej ulubionej księgarni Matras była na nią promocja. Udało się wiec upiec dwie pieczenie na jednym rożnie.

  Mimo wszystko po "Joylandzie" byłem pewien obaw o poziom nowo zakupionej książki. Jak się okazało wszelkie objawy były bezpodstawne a książka okazała się niesamowita. Jednak wszystko po kolei.

  Jak wszyscy wiedzą "Doktor Sen" jest kontynuacją jednej z pierwszych jego powieści pt. "Lśnienie". Na dobrą sprawę druga część Lśnienia z pierwszą częścią ma wspólnego tylko głównego oraz pierwszą część książki, która dzieje się kilka miesięcy po pożarze w hotelu Panorama.

  Później Dan Torrance dorasta dziedzicząc problemy swojego ojca, w tym największy czyli problem z alkoholem. Dan próbuje zagłuszyć swój dar, a alkohol jest do tego najlepszy (jednak chwilowo). Pod wpływem wielu wydarzeń Dan próbuje odnaleźć swoje miejsce na Ziemi i próbuje zrzucić z siebie brzemię alkoholizmu.

  Jednak nie tylko Dan Torrance jest głównym bohaterem powieści. Jedną z nich jest także Abra Stone posiadająca wiele nadprzyrodzonych darów. Ich drogi się schodzą i od tego momentu ich życia nie są już takie same. Obydwoje mają do pokonania grupę ludzi zwanych "Prawdziwy Węzeł". Grupa ta wyszukuje dzieci posiadające różne nadprzyrodzone dary, aby stały się dla nich "pożywieniem".

  Książka naprawdę wciąga jak za najlepszych lat. Czyta się ją bardzo szybko, a akcja chwilami pędzi na łeb na szyję. Są chwilę w czasie których włos może zjeżyć się na głowie. Trzeba jednak przyznać, że Doktor Sen nie jest już takim typowym kingowskim horrorem, lecz bardziej thillerem.

  Ja oceniam tę książkę bardzo wysoko. Jej plusem/minusem, że można ją czytać osobno niż "Lśnienie". Wychodzi na to, że jest to kontynuacja bez kontynuacji, której bał się sam Stephen King. Na szczęście wszystko wyszło mu dobrze. Książkę jak najbardziej polecam.

Ocena: 9/10

Zapraszam także na: 

wtorek, 7 stycznia 2014

Być zamkniętym we własnym ciele


Autor: Jean Dominique Bauby
Tytuł: Skafander i motyl
Tytuł oryginału: Le scaphandre et le papillon
Wydawca: Słowo/Obraz Terytoria
Rok wydania: 2008
Tłumaczenie: Krzysztof Rutkowski
ISBN: 978-83-745-3843-5
Stron: 148
 
 Kilka lat temu obejrzałem ekranizację książki "Skafander i motyl". Film był naprawdę świetny więc rozpocząłem poszukiwania oryginału. Poszukiwania zajęły rok lub dwa i w końcu udało się dorwać do tekstu.

 Ten niestety nie wprawił mnie w taki zachwyt jak sama ekranizacja. Książka i film opowiada o panu Jeanie Dominique Bauby (były redaktor naczelny czasopisma Elle), który podczas jazdy samochodem dostał wylewy krwi do mózgu, w wyniku którego został zamknięty we własnym ciele, a kontakt z nim był tylko przez jedną mrugającą powiekę.

 Jednak kontakt wcale nie był taki łatwy. Udało się dokonać tego dzięki samozaparciu pewnej pielęgniarki, która opracowała specjalny alfabet z uwzględnieniem najczęściej używanym liter w języku francuskim. Dzięki jej samozaparciu mogła powstać ta książka, a bohater mógł opowiedzieć nam jak to jest być zamkniętym we własnym ciele.

 W wyniku ich wspólnych działań powstała krótka powieść niosąca spory ładunek emocjonalny, a także sporo materiału do refleksji nad własnym życiem. Jednak wcale nie jest łatwo przebić się przez jej treść. Mówiąc krótko książkę czyta się niezwykle ciężko i równie ciężko się w nią wciągnąć. Faktem jest że temat książki do łatwych nie należy, ale coś w niej blokowało mnie jako czytelnika.

 Mimo wszystko chciałbym polecić wyżej wymieniony tytuł. Ostrzegam jednak, że książka łatwa nie jest.

Ocena: 6/10

Zapraszam także na:

niedziela, 7 lipca 2013

Historia pewnej miłości


Autor: Eric Knight
Tytuł: Lassie wróć!
Tytuł oryginału: Lassie Come Home
Wydawca: Sara
Rok wydania: 2003
Tłumaczenie: Zbigniew Batko
ISBN: 83-7297-041-6
Stron: 151
 
Któż z nas nie historii owczarka szkockiego collie nazwanej Lassie. Jednak większość z nas zna tę historię z przepięknej ekranizacji książki autorstwa Eric'a Knight'a. Ja miałem tę przyjemność przeczytać ową historię w formie papierowej. Uczyniłem to obejrzeniu ekranizacji, chociaż było to kilkanaście lat temu.
 
Mimo wszystko człowiek zna już całą historię psa imieniem Lassie oraz chłopca imieniem Joe oraz ich wielkiej miłości. Tak wielkiej, że mimo tego, że pies został sprzedany to nadal czuło bardzo wielką więź z chłopcem, po którego szła do szkoły i razem z nim wracała do domu.
 
Wszyscy znamy powiedzenie, że prawdziwa miłość pokona wszelkie przeciwności. I właśnie z nim mamy do czynienia tutaj, kiedy to Lassie zostaje wywieziona wiele mil od swojego prawdziwego domu oraz od ukochanego chłopca. Mimo wszystko pies pamięta o swoim obowiązku przyprowadzenia chłopca do domu. Ów obowiązek ciągle ją pcha do chłopca, mimo potężnej odległości jaka ich dzieli.
 
Lassie wyrusza w podróż do domu, w bardzo długą podróż. Czy uda jej się dotrzeć i co ją spotka po drodze dowiecie się z tejże książki, chociaż śmiem powiedzieć, że większość już zna to zakończenie. Mimo tego ja zachęcam do książki, której zakończenie różni się nieco od tej z filmu. Pragnę dodać, że ekranizacja jest bardzo, bardzo dobra i należą się jej ogromne brawa.
 
Ocena: 10/10
 
Zapraszam także na:

sobota, 6 lipca 2013

Kto przyjaciel, kto wróg


Autor: Pierre Boulle
Tytuł: Most na rzece Kwai
Tytuł oryginału: Le Pont De La Rivere Kwai
Wydawca: Państwowy Instytut Wydawniczy
Rok wydania: 1989
Tłumaczenie: Juliusz Kydryński
ISBN: 83-060-1906-7
Stron: 160
 
 
Film "Most na rzece Kwai" należy do klasyki gatunku wśród filmów wojennych. Jednak mimo ogromnej ilości emisji tegoż filmu nie udało mi się obejrzeć go w całości. Może ze względu na jego długość (film trwa ponad dwie i pół godziny).
 
Jednak teraz dane mi było przeczytać książkę o tym samym tytule, która była pierwowzorem wyżej wspomnianego filmu. Jak się okazało (po sprawdzeniu kilku faktów) przedstawiona historia jest fikcyjna, ale mimo wszystko pełna realizmu wojennego.

Powieść ta ma bardzo wielu bohaterów. Do najważniejszych należą pułkownik Nicholson, pułkownik Saito, komandor Sears (znany jako Number One). Wśród bohaterów mamy angielskich żołnierzy, którzy trafili do niewoli i mają zbudować tytułowy most, oraz członkowie Oddziału 316, który ów most chcą wysadzić w powietrze.

Książkę czyta się niesamowicie szybko, a akcja w niej zawarta wciąga czytelnika w wir akcji oraz ciągłych zwrotów akcji. Autor bardzo dobrze wykreował rys psychologiczny głównych bohaterów. Pułkownik Nicholson jest pełen dumy, honoru jak na Brytyjczyka i dowódcę pułku przystało. Saito jest wpierw brutalny i zawzięty na jeńców, których szczerze nienawidzi, by później stać się wprost uległy, aby tylko nie wypaść źle w oczach swoich przełożonych i aby most wybudowany był na czas.

Czytając książkę (a nie znając filmu) do końca nie wiadomo co się stanie i do końca nie wiadomo kto przyjaciel, a kto wróg. Nie wiadomo także którego bohatera lubić i szanować, a którego obdarować złymi emocjami. Za to autorowi należą się wielkie brawa.

Ja ze swej strony gorąco polecam. Teraz mogę z czystym sumieniem obejrzeć film z 1957 roku. Książka natomiast trafia w obieg wymienny, więc ktoś chętny może ją w łatwy sposób zdobyć.

Ocena: 8/10

Zapraszam także na:

niedziela, 30 czerwca 2013

Miejsce, gdzie nie straszy


Autor: Stephen King
Tytuł: Joyland
Tytuł oryginału: Joyland
Wydawca: Prószyński i s-ka
Rok wydania: 2013
Tłumaczenie: Tomasz Wilusz
ISBN: 978-83-783-9535-5
Stron:
336
 
W swoim życiu przeczytałem wiele książek autorstwa Stephena Kinga. Wiem także, że wiele mam jeszcze do przeczytania. Mimo tego śmiało mogę się określić fanem króla horrorów.
 
Jednak tym razem w ogóle nie mamy do czynienia z horrorem, chociaż opis na tyle książki mógłby o tym świadczyć. Pojawia się w nim park rozrywki o nazwie Joyland, a w nim nawiedzony Straszny Dwór. W mniemaniu fanów kolejna walka dobra ze złem w postaci młodego studenta Devina Jonesa (zwanego Jonesssy) oraz 10-letniego Mike'a Rossa. Wszystko to, za co kocha się Kinga.

Jednak nic z tych rzeczy, czym nas King raczył przez wiele, wiele lat. Mamy do czynienia z bardzo dobrą powieścią obyczajową z domieszką kryminału. Jednak nie tego oczekuje się od mistrza horroru. Czytelnik ma się bać i z drżeniem rąk przewracać każdą kartkę by za jej rogu coś na niego nie wyskoczyło. Nie tym razem jednak.

Pod tym kątem jestem strasznie zawiedziony tymże tytułem. A miało być tak pięknie. Odnoszę wrażenie, że pan King zaczyna czytelników traktować pobieżnie i już tak nie porywa.

Teraz pora odpowiedź na pytanie, czy książka była zła. Niestety nie była ona zła. Ma ona swoje plusy, jednak od Stephena Kinga musimy żądać więcej niż to, co przestawił w Joylandzie. Komuś kto nie spotkał się wcześniej z jego wcześniejszymi tytułami będzie zachwycony. Podejrzewam, że większość fanów poczuje się niemiłosiernie zawiedziona jak ja. Jednak nie będę Was odmawiał od tej pozycji. Sami się przekonajcie i wyróbcie sobie o niej zdanie.

Ocena: 6/10

Zapraszam także na:

środa, 26 czerwca 2013

Geniusz zapachów


Autor: Patrick Suskind
Tytuł: Pachnidło
Tytuł oryginału: Das Parfum: die Geschichte eines Mörders
Wydawca: Świat Książki
Rok wydania: 2006
Tłumaczenie: Małgorzata Łukasiewicz
ISBN: 978-83-247-0258-9
Stron: 252
 
Pachnidło jest kolejną książką, którą poleciła mi moja narzeczona i po raz kolejny bezsprzecznie trafiła w mój gust literacki. Książka opowiada o człowieku, który przez pewnego przeora został nazwany Janem Baptystą na przekór jego osobowości i charakterowi. Bohater cechuje się doskonałym węchem, brakiem własnego zapachu oraz ogromną siłą przeżycia, czym posłał własną matkę na stryczek.

Pachnidło należy do tej grupy powieści, która wciąga od pierwszej strony i opuszcza czytelnika po ostatnim wyrazie w książce. Chociaż druga część nieco męczy, gdyż niewiele w niej się dzieje, a obejmuje okres 7 lat. Jednak kolejne części wynagradzają tę nieco słabszą część. Po kolei poznajemy przygody nad wyraz inteligentnego Grenouille'a, który potrafi omamić wszystkich wokół siebie. Śmiało można rzec, że bohater jest geniuszem w stosunku do ludzi, ale także w stosunku do zapachów, które tworzy i które przechowuje w swojej głowie.

Zapachy i XVIII wieczna Francja są tłem dla tej niesamowitej powieści. Czyta się ją naprawdę nieźle i warto po nią sięgnąć. Ja ze swej strony polecam i teraz mogę z czystym sumieniem obejrzeć film.
 
Ocena: 10/10
 
Zapraszam także na:

piątek, 14 czerwca 2013

Nie tylko pora dnia


Autor: Susan Minot
Tytuł: Wieczór
Tytuł oryginału: Evening
Wydawca: Świat Książki
Rok wydania: 2007
Tłumaczenie: Ewa Świerżewska
ISBN: 978-83-247-0727-0
Stron:
272
 
Na lekturę tej książki namówiła mnie moja narzeczona, twierdząc, że jest ona ciekawa, ale mimo wszystko ciężka. W jednym i drugim przypadku miała rację. Książkę czytało się niebywale ciężko, a akcja toczy się tak szybko jak pewien pociąg w pewnej reklamie.
 
Uciekając od reklam, a wracając do książki mówi ona o 65-cio letniej Ann Lord, która jest ciężko chora. Ma raka i praktycznie czeka na swoje odejście. Jest to jej wieczór i jej pożegnanie ze światem. Żegnając się z nim wspomina mienione wydarzenia, a najbardziej weekend podczas którego za mąż wychodzi jej bliska przyjaciółka.

W czasie tego weekendu poznaje Harrisa Ardena, tajemniczego lekarza. Od początku Ann jest zainteresowana mężczyzną i jak się okazuje z wzajemnością. Oboje zakochują się w sobie i spędzają razem cudowny wieczór a można by rzec wieczory.

Oprócz wspomnianego Harrisa Ann wspomina także swoich przyjaciół, ale także kolejnych mężów, których miała trzech, z którymi doczekała się pięciorga dzieci, które czekają na moment odejścia matki, jednocześnie nie wiedząc jak się w takiej sytuacji zachować.

Książka także ukazuje jak można godnie odejść i pokazuje, że nie należy bać się choroby oraz chorych. Jak wspomniałem na początku książka jest ciężka, ale warto ją przeczytać. A jeśli chcecie wiedzieć jak potoczyły się losy Harrisa oraz Ann zapraszam do lektury.

Ocena: 7/10

Zapraszam także na:

sobota, 1 czerwca 2013

Odwrócony porządek rodziny


Autor: Jeanette Walls
Tytuł: Szklany zamek
Tytuł oryginału: The Glass Castle
Wydawca: REMI
Rok wydania: 2013
Tłumaczenie: Zielińska Anna
ISBN: 978-83-631-4290-2
Stron: 336
 
 Na początku chciałbym podziękować wydawnictwu REMI za udostępnienie egzemplarza do redakcji. Jednocześnie chciałbym najmocniej przeprosić, że moje zadanie tak długo trwało. Jednak nawał nowych obowiązków w nowej pracy nie pozwala mi zajmować się książkami w takim wymiarze jakim bym chciał.
 
 Przedstawiona książka jest biografią Jeanette Walls oraz jej trójki rodzeństwa. Obecnie Jeanette Walls jest wybitną dziennikarką, która pracowała przez wiele lat New York Magazine, Esquire Magazine czy US Today. Tak wspaniałe pracy jest zadośćuczynienie za jej cierpienie w dzieciństwie, a tych było nie mało.
 
 Jeanette była drugą córką Rose Mary oraz Rexa Wallsa. Jej rodzice nie należeli do najlepszych na świecie. Rzecz jasna bardzo kochali swoje dzieci, jednak w żaden sposób nie potrafili im zapewnić dobrego i godnego życia. Przez wiele lat cała rodzina żyła w skrajnym ubóstwie w rozpadających się domach. Wszystko przez alkoholizm ojca i nieodpowiedzialność, egoizm i nieumiejętność zarządzaniem finansami.
 
 Nie można powiedzieć, że rodzice nie wychowali ich. Potrafili wpoić im podstawowe zasady życia. Jednak były one bardzo bliskie prawom dzikiej przyrody, że nie należy przesadnie się przejmować głodem, urazami i innymi tego typu rzeczami. Rodzice uważali za przejawy słabości.
 
 Czytając tę książki ogarniała mnie wściekłość i niejednokrotnie nóż się w kieszeni otwierał, poznając szczegóły z życia tych dzieci. Niejednokrotnie to dzieci przejmowały rolę opiekunów rodziny, a nie tych którymi powinno się opiekować.
 
 Można śmiało powiedzieć, że mimo wszystko dzięki takiemu wychowaniu dzieci wyszły na twardych ludzi i dzięki swojemu uporowi potrafili zostać kimś ważnym i by móc wymazać z pamięci koszmar dzieciństwa.
 
 Książka jest niesamowita i warto ją znać. Ja ze swej strony gorąco polecam. Naprawdę daje do myślenia i pokazuje, że sława i uznanie nie zawsze należy do rozkapryszonych osób. Czasami mogą być po prostu nagrodę za trudy dzieciństwa, tak jak to było w przypadku Jeanette. Jeszcze raz polecam.
 
Ocena: 10/10
 
Zapraszam także na:
 

środa, 17 kwietnia 2013

Średniowieczny kryminał


Autor: Umberto Eco
Tytuł: Imię róży
Tytuł oryginału: Il nome della ros
Wydawca: Noir sur Blanc
Rok wydania: 2007
Tłumaczenie: Adam Szymanowski
ISBN: 83-7392-221-1
Stron:
752
 
 Ostatnimi czasy bardzo często spotykam się z tą książka w bardzo ciekawym wydaniu. W związku z powyższym chciałbym Wam ją przybliżyć, a książka jest tego warta, ale po kolei.
 
 Akcja książki toczy w 1327 roku w czasach Wielkiej Inkwizycji na terenie opactwa Benedyktów na terenie północnych Włoch. Głównymi bohaterami są Franciszkanin Wilhelm z Baskerville oraz jego uczeń Adso z Melku. Obydwaj trafiają do opactwa z powodu mającej odbyć się debaty na temat ubóstwa Jezusa Chrystusa. Przy okazji opat prosi Wilhelma o wyjaśnienie tajemniczych śmierci mnichów.

 Adso jako narrator pokazuje wszelkie posunięcia Wilhelma w celu wyjaśnienia wspomnianych śmierci. Akcja niebywale wciąga i do końca nie wiadomo, kto może być potencjalnym mordercą. W tle rozgrywają się historyczne wydarzenia czyli Wielka Inkwizycja.

 Książkę czyta, mimo ciężkiego języku, czyta się niesamowicie. Książka jak napisałem na początku jest godna polecenia, podobnie jak film o tym samym tytule, oparty na powieści Umberto Eco. Rzecz jasna pierwsze polecam zmierzyć się z książka.

Ocena: 10/10

Zapraszam także na:

środa, 3 kwietnia 2013

Olśniewający debiut


Autor: Aimee Agresti
Tytuł: Olśnienie
Tytuł oryginału: Iluminate
Wydawca: Remi
Rok wydania: 2013
Tłumaczenie: Joanna Schoen
ISBN: 978-83-63142-93-3
Stron: 480

Na początku chciałbym bardzo podziękować Wydawnictwu REMI za udostępnienie egzemplarza do recenzji. Zanim zacząłem czytać ta książka dziwnie kojarzyła mi się ze Sagą Zmierzch, autorstwa Stephanie Meyer. Jednakże ta książka jest o wiele lepsza od wspomnianej serii.

Główną bohaterką powieści jest Haven Terra, szesnastoletnia uczennica liceum w Evaston, nieopodal Chicago. Haven nie zna swojej przeszłości, gdyż przez wiele laty została odnaleziona na skraju drogi przez pielęgniarkę Joan, która ją wychowała i pokochała. Joan nauczyła Haven dobra, a także tego jak pomagać innym.

W pewnym momencie Haven dostaje propozycje lukratywnego stażu w hotelu Lexingston, który ma zostać ponownie otwarty przez bardzo wpływową i piękną kobietę imieniem Aurelia. Wraz z Haven w to miejsce trafia także dwoje innych osób ze szkoły w Evaston. Są to Lance i wieloletni przyjaciel Haven Dante. Cała trójka trafi w środek bardzo dziwnych i tajemniczych zdarzeń.

Na początku książka nie za bardzo mnie olśniła. Fakt czytało się ją nieźle, jednak początek był nieco za długi. Na moje nieolśnienie wpływa także relacja pomiędzy potencjalnym odbiorcą, a mną. Widać, że książka jest przeznaczona dla młodzieży, jednak po lekturze stwierdzam, że Ci starsi także znajdą w niej coś dla siebie. Po trzecie widać, że jest to pierwsza część czegoś większego (póki, co nie wiadomo jak dużego) i wpływa to nieco na odbiór książki a także na akcję. Czuć w powietrzu, że coś się stanie, ale dzieje się to niebywale wolno

Zakończenie książki jest mimo wszystko niesamowite. Dużo się w nim dzieje, chociaż ja nie pisnę ani słówka o tym. Musicie się sami przekonać, co spotka Haven i dwójkę ich kompanów. Ja mogę ze swej mogę ją polecić. Wierzę, że przypadnie Wam do gustu i to o wiele bardziej niż Zmierzch. Przynajmniej Haven Terra nie jest taka rozlazła jak Bella Swan.

Ocena: 7/10

P.S. Wydanie książki jest bajeczne.

Zapraszam także na:

wtorek, 2 kwietnia 2013

Kontynuacja, osobną powieścią...


Autor: Mario Puzo
Tytuł: Sycylijczyk
Tytuł oryginału: The Sicilian
Wydawca: Muza
Rok wydania: 2003
Tłumaczenie: Anna Wiśniewska-Walczyk
ISBN: 83-7079-963-9 
Stron: 491

Przez wiele osób Sycylijczyk jest uznawany za kontynuację Ojca Chrzestnego. Wiele w tym prawdy, ale wiele także kłamstwa. Powieść  "Sycylijczyk" bierze na tapetę autentyczną postać Salvatore Giuliano. Rzecz jasna Michael Corleone także pojawia się w książce, lecz jest bardziej postacią epizodyczną.

Corleone, o którym wspomniałem przed chwilą, kończy swój pobyt na Sycylii i może wracać do kraju. Jednak zanim wróci musi wykonać bardzo ważne i niełatwe zadanie. Otóż ma on za zadanie przemycić Giulianiego do USA.

Dzięki tej książce możemy poznać legendarnego bandytę Tiuriego, który napsuł krwi mafiosom z Sycylii i tym samym znalazł kilku zatwardziałych wrogów. Jednakże dla mieszkańców Sycylii był prawdziwym bohaterem, który okradał bogatych i dawał biednym.

Puzo ponownie zbudował niezwykle klimatyczną powieść, w której ciągle się coś dzieje i nie sposób się od niej oderwać. Można by rzecz, że nie jest kontynuacją Ojca Chrzestnego, lecz osobną powieścią umieszczoną w tamtych realiach.

Fani "Ojca Chrzestnego" oraz Mario Puzo znajdą tutaj dla siebie wszystko to, co kochali w pierwszej części. Mnie także bardzo urzekła, jednak nie podobało mi się zakończenie, ale widocznie nie mogło być inne. Ja ze swej strony polecam.

Ocena: 8/10

Zapraszam także na:

wtorek, 19 marca 2013

Najważniejsza jest rodzina


Autor: Mario Puzo
Tytuł: Ojciec Chrzestny
Tytuł oryginału: The Godfather
Wydawca: Albatros
Rok wydania: 2006
Tłumaczenie: Bronisław Zieliński
ISBN: 83-7359-279-2
Stron: 480
 
Do niektórych książek trzeba dorosnąć. Do takich należy klasyczna już powieść włoskiego autora Mario Puzo pod tytułem "Ojciec Chrzestny". Ja do niej dorastałem aż do 2006 roku, kiedy się za nią zabrałem. I już od pierwszych stron wiedziałem, że nie pożałuję.

Powieść zaczyna się w bardzo dziwnym miejscu, gdyż na sali sądowej. Jednak nie stoi przed sądem tytułowy "Ojciec Chrzestny", lecz dwójka młodych amerykańskich chłopaków, którzy brutalnie zgwałcili i pobili córkę pewnego Włocha. Ten licząc na surowy werdykt sędzi srogo się zawiódł na sprawiedliwości oraz na Ameryce, której tak dużo oddał.

Nieco później akcja przenosi się do domu Don Vito Corleone, gdzie odbywa się ślub jego najmłodszej córki. Już na początku widać, że dla Ojca Chrzestnego najważniejsi są rodzina i przyjaciele. To właśnie te dwa pojęcia dają mu siłę oraz przewagę nad innymi mafijnymi rodzinami.

Vito Corleone jest szefem jednej z mafii w Nowym Jorku. Dzięki tej powieści możemy wejść w świat nielegalnych interesów, wielkich pieniędzy oraz wszelkiego rodzaju intryg związanych z polityką, sprawiedliwością i władzą. W tym świecie rządzą zupełnie inne prawa.

Dzięki temu książkę czyta się niezwykłe szybko,  a przedstawiony świat niezwykle wciąga i nie chce nas wypuścić do otaczającej rzeczywistości. Ta książka jest tak wspaniała, że nawet w filmach mówi się o niej z powagą.

Według mnie naprawdę warto ją znać i chociaż raz w życiu przeczytać, lecz jak napisałem na początku trzeba do niej dorosnąć, by za brutalnością i krwią znaleźć jej prawdziwe zalety.

Ocena: 10/10

Zapraszam także na: