sobota, 29 listopada 2014

Bliscy nieznajomi



Autor: Magdalena Zimniak
Tytuł: Białe róży dla Matyldy
Tytuł oryginału: -
Wydawca: Prozami
Rok wydania: 2014
Tłumaczenie: brak
ISBN: 978-83-637-4214-0
Stron: 295
 

            Jest to moje pierwsze spotkanie z prozą pani Magdaleny Zimniak, laureatką tegorocznego Festiwalu Literatury Kobiecej w Siedlcach w kategorii Pióro (Nagroda Czytelniczek) za powieść „Jezioro cierni”, którą także mam zamiar przeczytać w niedługim czasie.

            Jak łatwo zauważyć nie będzie to koniec obcowania z książkami pani Magdy (a ma ich na koncie pięć). Jednak teraz czas przejść do tej ostatniej czyli „Białe róże dla Matyldy”. Książka należy do kategorii tych niebanalnych (i co by się o niej nie napisało wyjdzie banalnie, ale coś napisać trzeba (podobne zdanie ma Renata Kosin)).

            Książka rozpoczyna się 13 czerwca 2013 roku, na dzień przed pogrzebem rodziców, głównej bohaterki książki Beaty Gregorczuk, którzy zginęli w wypadku samochodowym. Kolejnego dnia bohaterka dowiaduje się, że śmierć ich rodziców nie była przypadkowa. Jednak nie jest to jedyna tajemnica jaką ona poznaje. W wyniku prywatnego śledztwa oraz znalezionych pamiętników tytułowej Matyldy Beata poznaje kolejne fakty z życia jej najbliższych. Każda poznana prawda jest dla niej jak kubeł zimnej wody, jednak Beata trwa w swojej decyzji o poznaniu swojej przeszłości.

            Jaka jest ta przeszłość musicie przekonać się sami. Ja czytając tę książkę bardzo chciałem poznać jaka jest prawda i jakie będą jej konsekwencje. Czytając „Białe róże dla Matyldy” bardzo wciągnąłem się świat Beaty Gregorczuk.

            Przeczuwam, że książka w najbliższym czasie będzie zaliczana do grona bestsellerów i za jakiś czas będzie zdobywać nagrody, ponieważ na to zasługuję. Ja ze swej strony gorąco ją polecam. Nie powinniście być zawiedzeni, ja nie byłem.

Recenzja opublikowana dzięki uprzejmości Wydawnictwa Prozami.

Ocena: 10/10

Zapraszam także na:

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Ludzkość wg Ammaniti'ego


Autor: Niccolo Ammaniti
Tytuł: Ostatni Sylwester Ludzkości
Tytuł oryginału: Ultimo capodanno dell'umanità
Wydawca: Muza
Rok wydania: 2000
Tłumaczenie: Dorota Duszyńska
ISBN:  83-7200-745-4
Stron: 144
 
  To już moje drugie spotkanie z Niccolo Ammaniti'm. Po raz kolejny jestem pod ogromnym wrażeniem jego kunsztu literackiego. Tym razem jest to krótkie, bo ledwie 150-stronicowe opowiadanie, które rozgrywa się przez kilka godzin w Sylwestra 199... roku, we wtorek.
 
  Mamy ponownie całe grono różnorakich postaci, które na pierwszy rzut oka nie mają ze sobą nic wspólnego. Jednak jak to u tego autora nic nie jest takie na jakie wygląda na pierwszy rzut oka. Z biegiem akcji oraz godzin dowiadujemy się co łączy bohaterów tego opowiadania. Z coraz większą grozą poznajemy wzajemne relacje i do czego to może doprowadzić czyli to tytułowego końca ludzkości.
 
  Zanim jednak dojdzie czytamy mrożącą krew w żyłach, która niebywale wciąga. Trzeba jednak pamiętać, że książka przeznaczona jest dla czytelników pełnoletnich. Ja ze swej strony gorąco polecam, jeśli chcecie wiedzieć, jak zakończył się pewien wtorkowy Sylwester.
 
Ocena: 10/10
 
Zapraszam także na:

wtorek, 8 kwietnia 2014

Złodziejka serc


Autor: Markus Zusak
Tytuł: Złodziejka książek
Tytuł oryginału: The Book Thief
Wydawca: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 2014
Tłumaczenie: Hanna Baltyn
ISBN: 978-83-101-2645-0
Stron:
496
 
  Od bardzo dawna chciałem przeczytać tę książka, ale do tej pory jakoś się nie udawało. Aż szczęśliwy traf sprawił, że po ekranizacji książki, trafiła ona w moje ręce i jestem z tego powodu bardzo zadowolony.
 
 O tej książce już naprawdę powiedziano dużo i dobrego i złego. Chociaż tych pierwszych opinii jest więcej, a ja się zaliczam właśnie do nich.
 
  Jestem pod ogromnym wrażeniem tej książki, której narratorem jest Śmierć (chociaż nie taka jaką my wszyscy ją sobie wyobrażamy). Główną bohaterką natomiast jest dziesięcioletnia Liesel Meminger, czyli tytułowa Złodziejka książek. Dziewczynka trafia do rodziny zastępczej, gdyż jej własna matka nie może się nią zaopiekować. W drodze do nowego domu zachodzi wiele zdarzeń, które będą miały wpływ na całe późniejsze życie Liesel. Nie powiem, jakie to wydarzenia, ale po tytule można się wiele domyśleć.
 
  W nowym domu Liesel jest na swój sposób kochana przez swoich nowych rodziców. W nowym domu i w nowym miejscu poznajemy stworzony przez Zusaka portret społeczny Niemców, w okresie II Wojny Światowej. Duża część z nich to zagorzali zwolennicy Hitlera. Są jednak tacy, którzy są po drugiej barykady i muszą żyć w otaczającej ich rzeczywistości, mimo że nie mają na nią żadnego wpływu. Zusak pokazuje ludzką twarz Niemców, których my Polacy często określamy jako tych złych, nazistów, agresorów itd. Jednak tak samo jak my są tylko ludźmi i nie na wszystko mieli wpływ.
 
  Trzeba ich także zrozumieć, że oni także kochali, cierpieli, żyli lub starali się żyć, tak jak tylko mogli. Książka "Złodziejka książek" ma w sobie sporo emocji, które potrafią doprowadzić do łez, nawet mężczyzn.
 
  Chciałbym gorąco ową pozycję polecić bo naprawdę warto z niej skorzystać i z pochodzącej z niej nauki, że każdy człowiek zasługuje na sprawiedliwą ocenę, a nie tylko na podstawie tego, gdzie się urodził i gdzie żyje na co dzień. Jeszcze raz polecam.
 
Ocena: 10/10
 
Zapraszam także na:

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Ponowne poszukiwanie drogi do domu


Autorzy: Przemysław Żuchowski
Tytuł: Droga do domu. Księga II
Tytuł oryginału: j/w
Wydawca: Ad-Rem
Rok wydania: 2013
Tłumaczenie: brak
ISBN: 9788364313196
  Stron: 296
 
  Na początku chciałbym podziękować Przemysławowi Żuchowskiemu za udostępnienie egzemplarza do recenzji oraz za bardzo osobistą dedykację.
 
  Ponownie dane mi było wejść do świata Walona oraz jego przyjaciół, wilków, a także wrogów. Kim są Ci ostatni za chwilę się dowiedzie. Tym czasem od zakończenia pierwszej księgi mija pół roku. Walon wraca do swojej nowej, odbudowanej chaty na Garbie. Jednak po raz kolejny w książce nie chodzi o taki dom (czyli cztery ściany i dach).

  W czasie nieobecności Walona we wiosce także wiele się zmieniło. Ludzie przestali polować oraz kłusować. Stali się dla siebie bardziej bliscy i trudniej wejść w ich środowisko komuś z zewnątrz. Sam Walon także się zmienił, akceptując zachodzące we wsi zmiany oraz rozrastająca się hutę szkła, która daje ludziom pracę oraz nieco wyższy poziom życia.

  Oprócz starych znajomych pojawiają się nowe postacie, które zaburzają spokojne życie mieszkańców wsi, a także powodując zagrożenia dla ich zdrowia, a nawet życia. Pod tym względem książka jest bardziej tajemnicza, zawiera wątki kryminalne. Nie mniej jednak nie brakuje w książki wątków magicznych, z których znana była Księga I Drogi do domu.

  Książkę czyta się jak zwykle szybko. Akcja wciąga i nie pozwala się oderwać od lektury. Do tego dochodzą przepiękne opisy przyrody Gór Izerskich, Karkonoszy oraz wielu innych miejsc, których nie sposób wymienić. I jak zwykle w książce występują uwielbiane przeze mnie wilki: Prok i Arma, chociaż w mniejszym stopniu niż poprzednio, co mnie bardzo smuci.

  Oczywiście chciałbym Wam wszystkim polecić II Księgę Drogi do domu. Mimo swoich wad, ma sporo zalet i ostatecznie jest ona jeszcze lepsza niż część I. Więc raz jeszcze zdecydowanie polecam i zapraszam ponownie do świata Walona i jego przyjaciół.

Ocena: 10/10

Zapraszam także na:
 

wtorek, 25 marca 2014

Przygoda Waleriusza


Autor: Douglas Jackson
Tytuł: Waleriusz. Nieuestaszony trybun
Tytuł oryginału: The Hero Of Rome
Wydawca: Rebis
Rok wydania: 2014
Tłumaczenie: Marta Jabłońska-Majchrzak
ISBN: 978-83-781-8404-1
Stron: 368
  Na początku chciałbym podziękować Wydawnictwu Rebis za udostępnienie egzemplarza do recenzji. Książka ta należy do nurtu powieści historycznych i rozgrywa się w pierwszym wieku naszej ery w Imperium Rzymskim, a dokładnie w bardzo odległej od Rzymu Brytanii.

  Właśnie tam poznajemy tytułowego Waleriusza (dokładnie jego imię to Gajusz Waleriusz Werrens), będącego w randze trybuna, tj. wyższego oficera rzymskiej armii. Autorowi powieści oddać należy że bardzo dobrze oddał hierarchię armii rzymskiej tamtych lat, jak także prawdę historyczną.

  Tłem historycznym jest bunt Brytów pod dowództwem królowej Budiki w roku 60 i 61, w którym bezpośredni udział bierze przestawiony bohater. Jednak zanim dojdzie do tychże wydarzeń bierze on udział w innych nie mniej ważnych wydarzeniach, czyli starciu z Sylurami. Waleriusz poznaje różne osoby z jednego obozu (Rzymian) jak i z drugiego (Brytów). Zawiera nowe przyjaźnie, a także zakochuje się. Miłość jest typowym mezaliansem, gdyż ukochana Waleriusza jest Brytką. Takie połączenie nie budzi nadziei dla zakochanych, gdyż tarcia na linii Rzymianie-Brytowie są coraz większe i coraz częstsze. Z drugiej strony wiadomo, że miłość umiera ostatnia.

  Książkę czyta się niezmiernie dobrze. Akcja bardzo wciąga, jednakże chwilami jest nieco przeciągnięta, by w pewnym momencie zacząć pędzić, jak rzymskie rydwany. Prawda historyczna z fikcją literacką jest bardzo dobrze połączona, co zawsze sprawdzam po każdej przeczytanej książce z tego gatunku. Za to należy się autorowi kolejny plus.

  Powieść Waleriusz. Nieustraszony Trybun mogę polecić z czystym sumieniem. Książka spełnia wszelkie warunki bycia dobrą książką historyczną, a jej dodatkowym atutem jest czas Imperium Rzymskiego, który należy do jednego z ulubionych okresów historycznych. Więc jeśli chcecie poznać przygody młodego Trybuna do zachęcam do lektury. Ja osobiście czekam na kolejne przygody Waleriusza, które mają ukazać się już na początku kwietnia.

Ocena: 8/10

Zapraszam także na:

poniedziałek, 17 lutego 2014

Sam przeciwko wszystkim


Autor: Tim Willocks
Tytuł: Dwanaścioro z Paryża
Tytuł oryginału: The Twelve Children of Paris
Wydawca: Rebis
Rok wydania: 2014
Tłumaczenie: Maciej Szymański
ISBN: 978-83-7818-401-0
Stron: 816
 
  Na początku chciałbym podziękować Wydawnictwu Rebis za udostępnienie egzemplarza do recenzji. Ponownie mogłem wrócić do XVI wieku i spotkać Matiasa Tannhausera i jego bliskich, czyli Carlę oraz Orlandu.

  Od zakończenia poprzedniej części minęło 6 lat. Carla zostaje zaproszenie na królewskie wesele, na którym ma zagrać na swojej violi da gamba. Na dodatek jest w dziewiątym miesiącu ciąży. Wesele ma odbyć się w Paryżu. W tym samym czasie do Paryża przybywa znany nam już obrońca Malty. Jednak na jego drodze piętrzą się kolejne przeszkody w odnalezieniu żony a także pasierba Orlandu. Jak się okazuje żadna napotkana przeszkoda nie jest przypadkowa. Jednak nie ani czytelnik, ani bohater nie wie kto za nimi stoi.

  Tyle słowem wstępu. Książka bardzo wciąga. Naprawdę trudno się od niej oderwać. A smaczku dodaje fakt, że cała akcja zamknięta jest w przedziale trzydziestu kilku godzin (tj. od piątku popołudnia 23 sierpnia do pierwszej nad ranem dnia 25 sierpnia). Jeśli ktoś uważa, że w tak krótkim czasie niewiele może się zdarzyć to jest w wielkim błędzie. Dzieje się naprawdę dużo, jeszcze więcej niż w poprzedniej części powieści Tima Willocksa.

  Tym razem tłem historycznym jest Noc Św. Bartłomieja, czyli pamiętna rzeź hugenotów w Paryżu. Przez takie a nie inne tło w powieści trup się ściele gęsto i to nie tylko z ręki bohatera, chociaż ten także ostro pogrywa, co łatwo sobie wyobrazić, po tym jak poznaliśmy go w Religii.

 Na koniec chciałbym bardzo gorąco polecić wyżej wymienioną książkę. Jeśli uważacie, że znajdziecie w niej tylko brutalność i śmierć to jesteście w błędzie. Z kart powieści wyłania się miłość, miłosierdzie oraz braterstwo, co w taką noc jest szczególnie widoczne i warte docenienia. Po lekturze Dwanaścioro z Paryża pozostaje mi nic innego jak czekać, aż pan Willocks napiszę trzecią część przygód Matiasa Tannhausera zamykająca trylogię, z której dwie części są wspaniałe.

Ocena: 10/10

Zapraszam także na:

wtorek, 11 lutego 2014

Powrócić do XVI wieku


Autor: Tim Willocks
Tytuł: Religia
Tytuł oryginału: The Religion
Wydawca: Rebis
Rok wydania: 2014
Tłumaczenie: Maciej Szymański
ISBN: 978-83-781-8501-7
Stron: 
752
 Na początku chciałbym podziękować Wydawnictwu Rebis za udostępnienie egzemplarza do recenzji. Książka swoją premierę miała dokładnie tydzień temu (tj. 4 lutego 2014) i z miejsca stała się bestsellerem. Książka ta jest wznowieniem tegoż samego tytułu z 2006, które również ukazało się nakładem Wydawnictwa Rebis.

 Jak bardzo łatwo się domyśleć jest to powieść historyczna rozgrywająca się w drugiej połowie XVI wieku, w czasach Świętej Inkwizycji oraz rozkwitu różnych odłamów Kościoła w postaci reformacji, luteranizmu czy kalwinizmu. Jednak głównym tłem historycznym jest Wielkie Oblężenie Malty z 1565 roku. Sama akcja jednak rozpoczyna się 25 lat wcześniej, czyli w roku 1540, kiedy to poznajemy jednego z głównych bohaterów powieści Matiasa Tanhausera. Jest on 12-letnim synem kowala w małej wiosce, gdzieś we wschodnich ziemiach Franków. Poznajemy go w momencie, gdy sam wykuwa swój pierwszy w życiu sztylet, którym to musi ochraniać siebie i swoich bliskich przed atakiem na wioskę części tureckiego pułku. Niestety jego bliscy giną, a on sam trafia w ręce tureckie i losy jego pozostają nieznane, aż do wspomnianego 1565 roku.

 Wówczas to przybywa on na Maltę i przekazuje ważne informacje na temat planowanego ataku na wyspę. Informacje te trafiają do Wielkiego Mistrza Zakonu św. Jana, zwanych także szpitalnikami, joannitami, a przez nich samych RELIGIĄ. Przekazanie tych informacji spowoduje odwrócenie życia Matiasa o 180 stopni. Do tej pory był handlarzem, posiadającym swoją karczmę w mieście Mesyna na Sycylii. Później wskutek wszelakich intryg trafia on w samo centrum wydarzeń.

 Druga część jest historyczną relacją z Wielkiego Oblężenia, jednak nie tylko. Pojawiają się tutaj wątki miłosne pomiędzy Matiasem, a dwoma przyjaciółkami Carlą i Amparo. W walce rodzą się nowe przyjaźnie i rozpoczynają różne wątki, które można śledzić z zapartym tchem. Jednak nic więcej nie zdradzę. Jeśli chcecie poznać losy Matiasa, a także braci zakonnych i wielu innych bohaterów to zapraszam do lektury. Na pewno nie będziecie zawiedzeni jeśli tylko kochacie powieści historyczne.

 Książka bardzo wciąga i nie trudno oderwać się od lektury oraz przewracania kolejnych stron. Akcja raz jest szybsza raz wolniejsza. Jednak te przestoje w akcji nie przeszkadzają a wręcz przeciwnie pozwalają na chwile wytchnienia. Chciałbym bardzo polecić tę pozycje, a ja sam zabieram się za kolejną książkę, które opowiadają o przygodach Matiasa Tanhausera.

Ocena: 10/10

Zapraszam także na:

wtorek, 28 stycznia 2014

Pasjonujący thriller


Autorzy: Anna Kossak
Tytuł: Pasja budzi się nocą
Tytuł oryginału: j/w
Wydawca: Prozami
Rok wydania: 2012
Tłumaczenie: brak
ISBN: 9788363742027
  Stron: 272
 
 Kiedyś dane mi było poznać Annę Kossak. Bardzo miła i sympatyczna osóbka, chociaż wymagająca od siebie i innych. Przez tą znajomość nie mogłem nie przeczytać jej debiutu jako pisarki.

 Książka opowiada o Ewie, kobiecie która miała w swoim życiu wszystko poukładane i wszystko zaplanowane. Życie jednak lubi zaskakiwać, a na swoją "ofiarę" wybrało sobie Ewę. Tym samym życie Ewy obraca się o 180 stopni i wygląda że nie ma przed nią perspektyw. Od czego jednak są przyjaciółki (Carmen, Beata, Zuza) oraz kot. Wszystko to wygląda jak infantylne babskie czytadło. Nic bardziej mylnego.

 Mamy do czynienia z niesamowitym thirllerem, w którym emocje są bardzo umiejętnie dawkowane. Na zakończenie każdego rozdziału pojawiają się informacje na temat tajemniczego mężczyzny, którego mało kto zna, a wygląda na dostatecznie bogatego, by jego tożsamość pozostała nierozpoznana. Po prostu wie jak to zrobić. Jednak czytelnik nie wie, dlaczego on wie.

 Książka niesamowicie wciąga. Mamy tutaj narastający klimat, ale także miłość, romans oraz seks (małżeński oraz ten przelotny). Wszystko w odpowiednich dawkach. Nie ma przegięć w żadną stronę, że mimo tego, że książka o kobietach to mi jako mężczyźnie czytało się ją niezwykle dobrze.

 Książkę rzecz jasna książkę polecam. Jest ona warta poznania i nie należy do gatunku tych, które po przeczytaniu znikają z naszej pamięci. Do dziś mam ciarki na plecach, jeśli chodzi o plan nieznajomego, a jeśli chcecie je poznać zapraszam do lektury.

Ocena: 9/10

Zapraszam także na:

wtorek, 21 stycznia 2014

Jeleniogórski kryminał


Autorzy: Zbigniew Rzońca
Tytuł: Plac czarownic
Tytuł oryginału: j/w
Wydawca: Ad-Rem
Rok wydania: 2012
Tłumaczenie: brak
ISBN: 978-83-627-0871-0
  Stron: 140
 
  Na początek chciałbym podziękować Wydawnictwu Ad-REM za udostępnienie egzemplarza do recenzji. Książka ta należy do gatunku literatury kryminalnej. Zaczyna się w roku 1945, gdy tuż przed końcem wojny, niemiecki pilot musi dostarczyć do Berlina coś, co może odwrócić losy wojny, która wydaje się być już przesądzona. Niestety dla niego i dla Niemiec zostaje on zestrzelony niedaleko Jeleniej Góry, gdzie musi ukrywać siebie i owe "coś".

  Po kilkudziesięciu latach wszyscy przypominają sobie o ukrytym przedmiocie, które może być niezwykle ważny dla każdego kto go znajdzie. W poszukiwaniach biorą udział dwa supermocarstwa: Niemcy oraz Rosja wraz ze swoimi najlepszymi szpiegami, jakich mogą posłać w bój.

  I tutaj niestety akcja umiera na dość długi czas. Do Jeleniej Góry przyjeżdża Niemiec Eugen Stier, który jak łatwo się domyślić jest wysłannikiem jednej ze stron. Zaczyna on poszukiwania, ale nie są one łatwe. Przekazana przez pilota wskazówka nie należy do łatwych i niewiele z niej wynika. W tym czasie bohater zwiedza miasto, poznaje kolejne osoby, w tym nauczycielkę Magdalenę. Przez długi czas nie wiadomo, co się stanie, a akcja niemiłosiernie się dłuży. Mnie osobiście zirytowały rozmowy z politykami lokalnych partii, których nazwy zostały zmienione, a czytelnik wie o jaką partię chodzi. Zabieg w sumie bardzo dziwny i dla mnie niezrozumiały.

  Samą książkę czyta się całkiem dobrze. Krótkie rozdziały pozwalają na szybkie czytanie. Dodatkowym smaczkiem są wspaniałe ilustracje i szkice Karola Nienartowicza.

  Zakończenie książki zasługuje na dodatkowy plus. Jest po prostu niesamowite, jak na prawdziwy kryminał przystało, co mnie ucieszyło, że jednak ślamazarna akcja miała piorunujący finał, którego trudno się domyśleć zaczynając lekturę tejże książki.

  Czy uda się znaleźć poszukiwany przedmiot, tego dowiecie się z książki "Plac czarownic". Ja jej ani nie polecam, ani nie odradzam. Sami się z nią zmierzcie. Ogólnie rzecz ujmując warto.

Ocena: 6/10

Zapraszam także na:

poniedziałek, 13 stycznia 2014

Zmierzyć się z własną powieścią


Autor: Stephen King
Tytuł: Doktor Sen
Tytuł oryginału: Dr Sleep
Wydawca: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2013
Tłumaczenie: Tomasz Wilusz
ISBN: 978-83-783-9618-5
Stron:  656
 
   Gdy w czerwcu na polski rynek wydawniczy weszła powieść "Joyland" to myślałem, że Stephen King powoli odchodzi na pisarską emeryturę. Kilka miesięcy później tj. we wrześniu na rynek wszedł "Doktor Sen" to prawie od razu pobiegłem do sklepu i kupiłem tę nową powieść, tym bardziej, że w mojej ulubionej księgarni Matras była na nią promocja. Udało się wiec upiec dwie pieczenie na jednym rożnie.

  Mimo wszystko po "Joylandzie" byłem pewien obaw o poziom nowo zakupionej książki. Jak się okazało wszelkie objawy były bezpodstawne a książka okazała się niesamowita. Jednak wszystko po kolei.

  Jak wszyscy wiedzą "Doktor Sen" jest kontynuacją jednej z pierwszych jego powieści pt. "Lśnienie". Na dobrą sprawę druga część Lśnienia z pierwszą częścią ma wspólnego tylko głównego oraz pierwszą część książki, która dzieje się kilka miesięcy po pożarze w hotelu Panorama.

  Później Dan Torrance dorasta dziedzicząc problemy swojego ojca, w tym największy czyli problem z alkoholem. Dan próbuje zagłuszyć swój dar, a alkohol jest do tego najlepszy (jednak chwilowo). Pod wpływem wielu wydarzeń Dan próbuje odnaleźć swoje miejsce na Ziemi i próbuje zrzucić z siebie brzemię alkoholizmu.

  Jednak nie tylko Dan Torrance jest głównym bohaterem powieści. Jedną z nich jest także Abra Stone posiadająca wiele nadprzyrodzonych darów. Ich drogi się schodzą i od tego momentu ich życia nie są już takie same. Obydwoje mają do pokonania grupę ludzi zwanych "Prawdziwy Węzeł". Grupa ta wyszukuje dzieci posiadające różne nadprzyrodzone dary, aby stały się dla nich "pożywieniem".

  Książka naprawdę wciąga jak za najlepszych lat. Czyta się ją bardzo szybko, a akcja chwilami pędzi na łeb na szyję. Są chwilę w czasie których włos może zjeżyć się na głowie. Trzeba jednak przyznać, że Doktor Sen nie jest już takim typowym kingowskim horrorem, lecz bardziej thillerem.

  Ja oceniam tę książkę bardzo wysoko. Jej plusem/minusem, że można ją czytać osobno niż "Lśnienie". Wychodzi na to, że jest to kontynuacja bez kontynuacji, której bał się sam Stephen King. Na szczęście wszystko wyszło mu dobrze. Książkę jak najbardziej polecam.

Ocena: 9/10

Zapraszam także na: 

wtorek, 7 stycznia 2014

Być zamkniętym we własnym ciele


Autor: Jean Dominique Bauby
Tytuł: Skafander i motyl
Tytuł oryginału: Le scaphandre et le papillon
Wydawca: Słowo/Obraz Terytoria
Rok wydania: 2008
Tłumaczenie: Krzysztof Rutkowski
ISBN: 978-83-745-3843-5
Stron: 148
 
 Kilka lat temu obejrzałem ekranizację książki "Skafander i motyl". Film był naprawdę świetny więc rozpocząłem poszukiwania oryginału. Poszukiwania zajęły rok lub dwa i w końcu udało się dorwać do tekstu.

 Ten niestety nie wprawił mnie w taki zachwyt jak sama ekranizacja. Książka i film opowiada o panu Jeanie Dominique Bauby (były redaktor naczelny czasopisma Elle), który podczas jazdy samochodem dostał wylewy krwi do mózgu, w wyniku którego został zamknięty we własnym ciele, a kontakt z nim był tylko przez jedną mrugającą powiekę.

 Jednak kontakt wcale nie był taki łatwy. Udało się dokonać tego dzięki samozaparciu pewnej pielęgniarki, która opracowała specjalny alfabet z uwzględnieniem najczęściej używanym liter w języku francuskim. Dzięki jej samozaparciu mogła powstać ta książka, a bohater mógł opowiedzieć nam jak to jest być zamkniętym we własnym ciele.

 W wyniku ich wspólnych działań powstała krótka powieść niosąca spory ładunek emocjonalny, a także sporo materiału do refleksji nad własnym życiem. Jednak wcale nie jest łatwo przebić się przez jej treść. Mówiąc krótko książkę czyta się niezwykle ciężko i równie ciężko się w nią wciągnąć. Faktem jest że temat książki do łatwych nie należy, ale coś w niej blokowało mnie jako czytelnika.

 Mimo wszystko chciałbym polecić wyżej wymieniony tytuł. Ostrzegam jednak, że książka łatwa nie jest.

Ocena: 6/10

Zapraszam także na:

środa, 1 stycznia 2014

Powieść, która nie boli

 
 Autorzy: Wojciech Kuczok
Tytuł: Gnój
Tytuł oryginału: j/w
Wydawca: WAB
Rok wydania: 2008
Tłumaczenie: brak
ISBN: 978-83-741-4050-8
  Stron: 216
 
 Bardzo się zdziwiłem, że na podstawie tejże książki powstał głośny i bardzo dobry film pt. "Pręgi". Dodatkowo dziwi mnie, że sam Wojciech Kuczok pisał scenariusz do tegoż filmu, a sama książka mnie po prostu nie zachwyciła.
 
Czytałem już wiele książek, który poruszają problem patologii w rodzinach, ale ta niestety zbyt płytko porusza temat, który powinien zmuszać czytelnika do refleksji, do poczucia sympatii do poniżanego bohatera. Tutaj jednak trudno to odnaleźć. Akcja jest monotonna i jakaś taka nijaka, nie potrafiąca czytelnika jakoś wciągnąć. Wręcz przeciwnie trzeba się bardzo przymusić by doczytać ją do końca. Może sposób narracji powoduje, że odbiór książki jest taki a nie inny.

Osobiście jestem rozczarowany tą pozycją, tym bardziej, że na okładce jest zachwalające: "Powieść, która boli". Mnie niestety bolało czytanie tej powieści, która opowiada o relacjach w jednej z wielu śląskich rodzin, w której wychowanie odbywa się za pomocą pasa, czy jest ono potrzebne czy też nie.

Jednak jednoznacznie nie mogę owej książki nie polecić. Po prostu każdy sam powinien sobie wyrobić zdanie na jej temat. Mnie ona nie zachwyciła, ale może Wasz odbiór będzie zgoła inny niż mój.

Ocena: 4/10

Zapraszam także na:

wtorek, 5 listopada 2013

By odnaleźć dom


Autorzy: Przemysław Żuchowski
Tytuł: Droga do domu
Tytuł oryginału: j/w
Wydawca: Ad-Rem Jelenia Góra
Rok wydania: 2012
Tłumaczenie: brak
ISBN: 978-83-627-0854-3
  Stron: 310
 
Na początku chciałbym podziękować wydawnictwu Ad-Rem za udostępnienie egzemplarza do recenzji. Przedstawiona książka jest przedstawiona jako opowiadania, ale śmiało mogłoby ją nazwać wielowątkową powieścią.

Akcja zaczyna się z wysokiego C. Otóż pierwszymi bohaterami nie są ludzie a wilki, które muszą walczyć o swoje miejsce w naturze i o swoich bliskich. Niestety nie jest to łatwa walka i z góry skazana na niepowiedzenie. Później owe wilki poznają innego głównego bohatera niejakiego Walona (ostatniego przedstawiciela Walończyków) we wiosce, mieszczącej się niedaleko Gór Izerskich oraz Karkonoszy (obecnie Szklarskiej Poręby).
 
Akcja toczy się wiele, wiele lat temu, a mianowicie w roku 1675. Czytelnika z każdej strony "atakują" przepiękne opisy przyrody, jednak natura coraz bardziej przegrywa z ludźmi, którzy zagarniają coraz to nowsze tereny pod własną działalność, jednocześnie wypychając rodzimych mieszkańców na margines. Takie działanie musi doprowadzić do konfliktu pomiędzy ludźmi a przedstawicielami natury, czyli wilkami, po stronie których staje poznany Walon.
 
Książkę czyta się jednym tchem. Jest ona przeznaczona dla wszystkich tych, którzy kochają góry. Jest także przeznaczona dla tych, co kochają przygodę. Wiele dla siebie znajdą w niej miłośnicy zagadek oraz tych którzy chcieli by odnaleźć znaczenie słowa "DOM". Innymi słowy mówiąc jest to książka dla każdego, który zechcę ją przeczytać. Ja jestem nią zachwycony. Smaczku dodają przepiękne ilustracji, wykonane przez córkę autora, panią Paulinę Żuchowską.
 
Cieszy mnie także fakt, że w przygotowaniu jest druga księga "Drogi do domu". Będzie niezmiernie miło powrócić do świata Walona i poznanych wilków, a także Karkonoszy i Gór Izerskich.

Chciałbym bardzo gorąca polecić recenzowaną książkę, bo uważam, że warto poznać inne polskie góry oraz miejsca, jakie w nich się znajdują.

Ocena: 10/10

Zapraszam także na:

niedziela, 3 listopada 2013

Ostatni dzień targowy


Po trzech wspaniałych dniach przyszedł czas przypomnieć o tym, co się działo w niedzielę. Było o wiele spokojniej niż w sobotę, ale także mieliśmy pełne ręce roboty i wiele osób do odwiedzenia.

Na początek byliśmy u pani Martyny Wojciechowskiej, która ujęła nas swoją osobą. Nie czekając aż my ustawimy się przy jej stoliku, gdzie podpisywała książki, lecz ona pierwsza wyskoczyła na środek przejścia z pytaniem: "Komu podpisujemy?". Akcja pani Martyny została uwieczniona przez wiele osób, które pracowały jako media. Chciałbym wyrazić wielki szacunek do pani Martyny (która wiele godzin później, mimo zakończenia rozdawania autografów, nie przeszła obojętnie obok innej niepełnosprawnej osoby). Poniżej nasze zdjęcia z panią Martyną:






 
Niedziela widocznie była dniem, w którym pojawiło się wiele znanych osób pracujących w telewizji. My kolejno odwiedziliśmy pana Kazimierza Kaczora:




panią Ewę Kasprzyk:



oraz pana Artura Andrusa:



Później bardzo szczęśliwym trafem na stoisku portalu Granice.pl udało się załatwić 4 godziny w przeciągu 15 minut. Tym samym zaoszczędziliśmy sporo czasu i zdobyliśmy dedykację od pani Agnieszki Turzynieckiej:
 

pani Ewy Bauer:




pani Doroty Ponińskiej:




oraz pana Romualda (Romka) Pawlaka:




Zaoszczędzony czas mogliśmy poświęcić na spotkanie blogerów, które trwało od godziny jedenastej w sali seminaryjnej S1. Jako, że przybyliśmy tam w połowie jego trwania to nie braliśmy udziału w dyskusji. Jednak wiele cennych uwag do nas dotarło. Niestety nie udało się poznać nowych ludzi, ale spotkało kilka już poznanych jak Annę oraz Sardegnę.

Po spotkaniu ruszyliśmy na godzinny tour po autorach. Pierwsze odwiedziliśmy panią Elżbietę Wojnarowską:
 
 


panią Annę Ficner-Ogonowską:


pana Jerzego Stuhra:


oraz pana Janusza Gajosa:




Bardzo miłą niespodziankę zrobiła nam pani Agnieszka Więdłocha, która po raz drugi zjawiła się na stoisku wydawnictwa Martel. Po raz pierwszy nie dało się dojść na stoisko takie były kolejki. W niedzielę tłumów nie było i zdjęcie jest pierwsza klasa:




W kolejnej godzinie pojawiły się kolejne znakomitości, a wśród nich nieśmiertelny kapitan Hans Kloss czyli pan Stanisław Mikulski:




pani Maria Ulatowska:




Nie mogło zabraknąć nas tam, gdzie książki podpisywała pani Teresa Lipowska, autorka występująca w "M jak Miłość", który Kasia uwielbia:




Z Krakowskich Targów Książki, zrobiliśmy tarnowskie Targi Książki, będąc w odwiedzinach u pani Anny Szepielak, śmiejąc się, że trzeba było pojechać do Krakowa, by się z nią spotkać:




Nie mogło nas także zabraknąć tam, gdzie książki podpisywał "Wielki Szu" czyli pan Jan Nowicki:




Błędem by także było, gdybyśmy się nie znaleźliśmy tam, gdzie podpisywany był "Obłęd":


Odwiedziny u pana Piotra były bardzo sympatyczne i wywołały rozmowę na temat książek i czasu, a dokładniej związku pomiędzy nimi. Pan Piotr spytał czy już czytaliśmy jego książki. My na to, że mamy je dopiero w planach czytelniczych. Na co pan Piotr stwierdził, że to tylko dwie książki. Ja mu odpowiedziałem, że gdyby tylko on pisał książki to nie byłoby żadnego problemu, a tak odpowiedź pana Piotra, że wybór jest ogromny i nasuwająca się konkluzja, że tak wiele książek a tak mało czasu. Przy okazji spotkania dowiedzieliśmy się, że pan Piotr ma w planach kolejną książkę, która obecnie jest w fazie przegryzania.

Od pana Piotra wyruszyliśmy na spotkanie z dwoma siostrami, panią Anią Popek oraz panią Magdaleną M. Krupą, które opowiedziały nam, że ich książka rozgrywa się także w naszych stronach tj. w okolicach Tarnowa:




Nie mogło nas zabraknąć tam, gdzie był Robert Lewandowski, oblegany przez ogromny tłum fanów i fanek:




Przy okazji udało nam się spotkać menadżera pana Roberta, a mianowicie pana Cezarego Kucharskiego, który także zgodził się na zdjęcie:




Po emocjach związanych ze spotkaniem dwóch wspaniałych piłkarzy udaliśmy się do pani Ilony Felicjańskiej:


Pozostała część dnia już była o wiele luźniejsza. Na spokojnie mogliśmy kupić jeszcze parę książek, które były już w dużych obniżkach z okazji kończących się Targów. 

Korzystając z okazji i malejących tłumów odwiedziliśmy jeszcze panią Zośkę Papużankę:




pana Sławomira Cenckiewicza:


oraz panią Olgę Lipińską:


Na sam koniec pozostała wisienka na targowym torcie a mianowicie spotkania z dwoma panami: Szymonem Hołownią oraz Marcinem Prokopem:




Ważna na tym zdjęciu jest postawa pana Prokopa, który wsparty na mym ramieniu powiedział: "Bądź solidnym filarem". Tymi słowami możemy podsumować Targi Książki były bardzo udane i bardzo owocne i nie omieszkamy zjawić się na nich za rok i o ile to możliwe w latach następnych.

Do zobaczenia w sieci i w rzeczywistości.

sobota, 2 listopada 2013

Relacja z trzeciego dnia targów



Tak to na tym świecie bywa, że po dwójce następuję trójka, jak po piątku następuje sobota (chyba, że komuś się film urywa, ale to temat na zupełnie inną rozmowę). Dlatego też poniżej przedstawiam Wam relację z trzeciego dnia Targów Książki.

Pobyt na Targach Książki rozpoczęliśmy od pobytu na stoisku F4 (czyli Granice.pl). Tam spotkaliśmy się z panią Jolantą Kwiatkowską, która podpisała nam jej dawną książkę (Tak dobrze, że aż źle). Wzięliśmy udział także w konkursie organizowanym przez Granice, zadaniem którego było znalezienie odpowiedzi na 25 pytań, a odpowiedzi te rozmieszczone były po różnych stoiskach na całych Targach. Zadanie nie całkiem trudne, ale wymagające wytrwałości i poświęcenie nieco czasu. Tego nie było zbyt wiele, gdyż o 10.30 miało być spotkanie z Dorotą Wellmann (które jednak z nieznanych nam przyczyn zostało odwołane). Czas ten poświęciliśmy na szukanie odpowiedzi.

Jednak nie tylko szukanie odpowiedzi było naszym głównym zadaniem. Mieliśmy także szukać autorów, z którymi chcieliśmy mieć zdjęcie oraz autograf lub podpisaną książkę. Tym samym na pierwszy ogień poszła pani Beata Pawlikowska (która pojawiła się na stoisku G+J):



Po odwiedzinach u pani Beaty zeszliśmy piętro niżej, gdzie pojawiły się panie Anna Dymna oraz Dorota Segda, które bardzo ładnie się podpisały, jednak wspólnego zdjęcia nie udało się zdobyć z racji ogromnych tłumów, które pojawiły się na stoisku Radia Kraków:



Po wróceniu na główną halę Targów zrobiliśmy większy tour po autorach i tak po kolei zaglądnęliśmy do Szczepana Twardocha:




Andrzeja Pilipiuka:



pana profesora Grzegorza Kołodkę:



Sławomira Kopera:



Jakuba Ćwieka (od którego dostaliśmy plakat do książki Chłopcy):



Całkiem przypadkiem wpadliśmy na Grzegorza Kozerę:




Wyżej wymienione osoby to tylko jedna godzina Targów, podczas których ilość ludzi się zwiększała, temperatura oraz napięcie rosło. W samo południe ruszyliśmy dalej, a mianowicie na spotkanie z panią Bogną Ziembicką, która kiedyś podarowała nam dwie swoje książki, a teraz przyszedł czas by zdobyć w nich dedykacje:


Także i w tej godzinie trzeba było zrobić konkretny tour po targowych stoiskach by odpowiednio odwiedzić panią Marię Czubaszek:



pana Wojciecha Dutkę:



przepięknie uśmiechniętą Asę Larrson:



Nie mogło nas także zabraknąć na Wydawnictwie Filia, gdzie książki podpisywała Magdalena Witkiewicz, a chwilę wcześniej przebywała Agnieszka Lingas-Łoniewska:




Następnie odwiedziliśmy pana Mariusza Wollnego (autora serii książek Kacper Ryx, które bardzo chcę przeczytać):



Całkiem przypadkiem wpadliśmy na siostrę Anaztazję:



Wielkim dla nas przeżyciem było spotkanie z panem Edwardem Lutczynem oraz uchwycenie tego wspaniałego momentu twórczego (powstawał pirat):





Będąc na Targach nie omieszkaliśmy odwiedzić innych panów, a mianowicie pana Andrzeja Ziemiańskiego:


pana Macieja Pieprzycę, który notabene zaprosił nas na specjalny pokaz filmu "Chce się żyć", który ma się odbyć właśnie u nas w Tarnowie:


Po panu Macieju przyszedł czas na spotkanie z panami Bralczykiem i Ogórkiem. Jednak niestety musieliśmy się nieco spóźnić, gdyż na stoisku P6 już ich nie było. Jednak udało się nam złapać pana Michała Hellera:



a chwilę później pana Tomasza Sekielskiego:



Jednak na Targach nie byli tylko sami panowie, lecz także panie, a wśród nich Izabela Sowa:


Marta Grycan:


oraz bardzo znana z naszego dzieciństwa Majka Jeżowska:


Na Targach nie mogło zabraknąć ważnych osobistości polskiej i zagranicznej literatury, a tym wypadku prym wiedli Jonathan Carroll:



Maxime Chattam:


Jacek Komuda:


Jacek Piekara:


Na Targach byli także przedstawiciele innych branż, które także są powiązane z książkami. Był przedstawiciel sportu w osobach Marcina Prusa (którego nie udało się spotkać z racji zmienionych godzin urzędowania) oraz Adama Wójcika:





Byli także przedstawiciele radia i telewizji. Radio reprezentował pan Roman Czejarek:


Natomiast telewizję reprezentowali pan Tomasz Schimscheiner:



 oraz pani Karolina Korwin Piotrowska:



W międzyczasie nie omieszkaliśmy powrócić na stoisko Granice, gdzie było rozwiązanie konkursu (do którego znaleźliśmy wszystkie odpowiedzi) oraz spotkania autorskie z panią Edytą Świętek:


oraz z panią Bożeną Gałczyńską-Szurek:


Gdy Targi miały się mieć ku końcowi, gdy tłumy były nieco rzadsze, a nam wciąż zostało nieco sił, to zrobiliśmy jeszcze jeden tour, podczas którego udało się nam złapać panią Katarzynę Zyskowską Ignasiak:


panią Barbarę Kosmowską (której zrobiliśmy bardzo miłą niespodziankę, przynosząc do podpisu książki wydane kilka lat temu, a których już nie ma w obiegu, a mianowicie Prowincję oraz Teren Prywatny):



Podczas tegoż touru trafiliśmy do pana Marcina Szczygielskiego:



i do pani Katarzyny Bereniki Miszczuk:



Już na samym końcu sobotniego dnia Targów pojawiła się pani Maryla Rodowicz:



W oczekiwaniu na autograf i zdjęcie, mieliśmy zabawną sytuację, związaną z godziną targów (a było już po godzinie 17). Otóż pewien pan przechadzał się z córką po Targach. Ta niestrudzona zaczęła oglądać książeczki o księżniczkach. Zrozpaczony tatuś nawoływał córkę by już skończyła, ale ta widocznie nie miała dość, a my by pana pocieszyć, rzekliśmy, że: "Nikt nie obiecywał, że będzie łatwo", co też on skomentował takimi słowami: "Tak, nikt tego nie mówił".

Przechodząc do haseł z tego dnia dwa nam utkwiły w pamięci. Jedno bardzo zabawne: "Chodźmy tam, gdzie nie ma ludzi". Na co nastąpił odzew: "Z tym to będzie problem". Oraz drugie bardziej rozpaczliwe: "My tu zginiemy", na co człowiek miał ochotę odpowiedzieć: "marnie".

Jednak Targi nie były marne, atmosfera była wspaniała mimo ogromnego tłumu i wielu przejechanych stóp, za co najmocniej wszystkich zainteresowanych przepraszamy.