Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść młodzieżowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść młodzieżowa. Pokaż wszystkie posty

środa, 3 kwietnia 2013

Olśniewający debiut


Autor: Aimee Agresti
Tytuł: Olśnienie
Tytuł oryginału: Iluminate
Wydawca: Remi
Rok wydania: 2013
Tłumaczenie: Joanna Schoen
ISBN: 978-83-63142-93-3
Stron: 480

Na początku chciałbym bardzo podziękować Wydawnictwu REMI za udostępnienie egzemplarza do recenzji. Zanim zacząłem czytać ta książka dziwnie kojarzyła mi się ze Sagą Zmierzch, autorstwa Stephanie Meyer. Jednakże ta książka jest o wiele lepsza od wspomnianej serii.

Główną bohaterką powieści jest Haven Terra, szesnastoletnia uczennica liceum w Evaston, nieopodal Chicago. Haven nie zna swojej przeszłości, gdyż przez wiele laty została odnaleziona na skraju drogi przez pielęgniarkę Joan, która ją wychowała i pokochała. Joan nauczyła Haven dobra, a także tego jak pomagać innym.

W pewnym momencie Haven dostaje propozycje lukratywnego stażu w hotelu Lexingston, który ma zostać ponownie otwarty przez bardzo wpływową i piękną kobietę imieniem Aurelia. Wraz z Haven w to miejsce trafia także dwoje innych osób ze szkoły w Evaston. Są to Lance i wieloletni przyjaciel Haven Dante. Cała trójka trafi w środek bardzo dziwnych i tajemniczych zdarzeń.

Na początku książka nie za bardzo mnie olśniła. Fakt czytało się ją nieźle, jednak początek był nieco za długi. Na moje nieolśnienie wpływa także relacja pomiędzy potencjalnym odbiorcą, a mną. Widać, że książka jest przeznaczona dla młodzieży, jednak po lekturze stwierdzam, że Ci starsi także znajdą w niej coś dla siebie. Po trzecie widać, że jest to pierwsza część czegoś większego (póki, co nie wiadomo jak dużego) i wpływa to nieco na odbiór książki a także na akcję. Czuć w powietrzu, że coś się stanie, ale dzieje się to niebywale wolno

Zakończenie książki jest mimo wszystko niesamowite. Dużo się w nim dzieje, chociaż ja nie pisnę ani słówka o tym. Musicie się sami przekonać, co spotka Haven i dwójkę ich kompanów. Ja mogę ze swej mogę ją polecić. Wierzę, że przypadnie Wam do gustu i to o wiele bardziej niż Zmierzch. Przynajmniej Haven Terra nie jest taka rozlazła jak Bella Swan.

Ocena: 7/10

P.S. Wydanie książki jest bajeczne.

Zapraszam także na:

wtorek, 20 listopada 2012

Powrót do bajek i baśni


Autor: Elizabeth Goudge
Tytuł: Tajemnica Rajskiego Wzgórza
Tytuł oryginału: The Little White Horse
Wydawca: Świat Książki
Rok wydania: 2009
Tłumaczenie: Anna Bańkowska
ISBN: 978-83-247-1191-8
Stron: 224
 
Wiele osób pewnie będzie zaskoczone (podobnie jak ja), że przedstawiony tutaj tytuł ma 66 lat. Pierwsze wydanie angielskie miało miejsce w 1946 roku. Natomiast w Polsce pojawiło zaledwie 3 lata temu w związku z pojawiającym się filmem, który wówczas był w kinach.

Gdyby nie film kinowy historia mogłaby nie ujrzeć światła dziennego w polskim wydaniu. Byłaby to ogromna strata, bo historia jest tego warta. Czytając ją przypomniałem sobie "Kino młodego widza", które niegdyś leciało w telewizji, i w których można było poznać różne fantastyczne historie.
 
Książka opowiada o 13-letniej Maryni Merryweather, która po śmierci ojca trafia do Księżycowego Dworu pod opiekę swojego stryja Sir Benjamina Merryweathera. Dziewczynka od początku czuje się w nowym miejscu, jak u siebie w domu. Z czasem dziewczynka przekonuje się, że jej przyjazd nie był przypadkowy oraz że wszyscy wokół oczekują czegoś, czego nie udało się innym przez wiele, wiele lat. Jakie to zadanie przekonacie się po lekturze książki, a nie chcę Wam niczego zdradzać.
 
W czasie akcji dziewczynka dowiaduje się wiele ciekawych rzeczy na temat dworu, a także poznaje historie swoich przodków, które do końca nie były zbyt dobre. Ta przepełniona na wskroś dobrocią dziewczynka bardzo chce naprawić wyrządzone krzywdy, lecz w pierwszej kolejności musi wykonać swoje zadanie.

Książkę czyta się nieźle. Napisana ciekawym językiem, który wciąga i czytelnik chce dowiedzieć jakie tajemnice skrywa Rajskie Wzgórze oraz Księżycowy Dwór. Jednak widać, że książka głównie przeznaczona jest dla dzieci i młodzieży, które umysły nie są skalane złem otaczającego nas świata. To oni mogą wierzyć, a wręcz powinni, że świat wcale nie jest zły.

Rzecz jasna książkę polecam każdemu, jednakże my dorośli będziemy patrzeć na Marynię i innych bohaterów, tak jak dorośli patrzą na dzieci. Może nie jest to najlepsze spojrzenie, ale tak nas "nauczył" świat. Wyzbył z nas dziecięce marzenia, ale może takie książki przywrócą w nas dawne zapomniane marzenia...

Ocena: 6/10

Zapraszam także na:

piątek, 17 sierpnia 2012

Z Domu Dziecka nie oznacza ani gorszego ani innego...


Autor: Irena Jugielewiczowa
Tytuł: Inna?
Tytuł oryginału: j/w
Wydawca: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 1997
Tłumaczenie: brak
ISBN: 83-10-10186-4
Stron: 252
 
Kiedy w 1995 roku, będąc w szkole podstawowej, czytałem lekturę "Ten Obcy" pani Ireny Jurgielewiczowej... Wówczas dowiedziałem się, że jest jej kontynuacja pt. "Inna?"... Jednakże wówczas zabrakło czasu by się za nią zabrać... W związku z tym znów minęło sporo czasu (prawie 17 lat) zanim udało się zabrać za kontynuację...

Ten czas ma swój wpływ na ocenę końcową książki (ponieważ w wieku dorosłym człowiek inaczej patrzy na świat i ocenia powieści młodzieżowe)... Nie oznacza to że książka jest zła, bo wcale taka nie jest... Czytało mi się ją całkiem dobrze i w pewnym momencie bardzo mnie wciągnęła...

Niemniej jednak odczuwa się, że język już jakiś archaiczny (określenia "wujenka" są na porządku dziennym, a dzisiaj już nikt tak nie mówi)... Irytujące jest nieco często używane w dialogach: "Bo co?"... Ja wiem, że młodzież nie lubi się wysilać w rozmowach, jednakże bohaterowie mają więcej lat niż 10, więc ich mowa powinna być inna...

Co do samej treści jest ona całkiem ciekawa... Główną bohaterką jest Danka, która ma przybyć na Święta Bożego Narodzenia do rodzinnego domu Mariana Pietrzyka... W książce pojawiają się wszyscy bohaterowie z "Tego Obcego", nawet Dunaj...

Wracając do głównej bohaterki to jest to bardzo sympatyczna dziewczyna, na co dzień mieszkająca w Domu Dziecka... Jednak pod maską agresji i zwiewnej pewności siebie chowa swoje prawdziwe oblicze i próbuje się bronić przed światem... Szybko jednak rozumie, że ta droga nigdzie ją nie prowadzi, lecz budzi prawdziwy żal i złość na samą siebie...

Jeśli chcecie poznać pełne losy Danki zapraszam do lektury książki "Inna?", lub do obejrzenia filmu na podstawie książki z 1976 roku... Ja osobiście polecam, bo książka bardzo mi się podobała... Pewnie jej odbiór byłby inny, gdyby nie te 17 lat...

Ocena: 7/10
Zapraszam także na:

czwartek, 16 sierpnia 2012

Wśród przyjaciół nikt nie jest obcy...


Autor: Irena Jugielewiczowa
Tytuł: Ten Obcy
Tytuł oryginału: j/w
Wydawca: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 1991
Tłumaczenie: brak
ISBN: 83-1007-473-5
Stron: 281
 
Jedna z tych lektur, które się zapamiętuje na długo... Osobiście bardzo lubiłem tę lekturę w podstawówce, a wręcz ją uwielbiałem...
Książka opowiada o przygodach czwórki przyjaciół (Uli, Pestki, Mariana i Julka), którzy na "wyspie" utworzyli swoje miejsce zabaw z dala od świata zewnętrznego... W to miejsce przebywa tytułowy Obcy czyli Zenek. Poszukuję on swojego wujka... Przybycie Zenka wiele zmienia w życiu przyjaciół, którzy nie chcą wydać nowego kolegi, a na dodatek pomagają mu i opiekują się nim...

Przyjaciołom nie znane są wszystkie tajemnice Zenka, a ten też nie wszystko im mówi, ale tylko do czasu... Dzięki tej książce możemy zobaczyć jak wielka jest siła przyjaźni, a po troszku także miłości i wzajemnych sympatii...
 
Książkę z tego co pamiętam czytało się bardzo dobrze... Jednak spoglądając na nią dzisiaj widać wiele PRL-owskich wątków... Nie mniej nie przeszkadzało to w lekturze, a w głównej mierze wydawało się to normalne... Książkę rzecz jasna polecam, bo warto ją znać...
 
Ocena: 9/10
 
Zapraszam także na:

niedziela, 12 sierpnia 2012

Koniec nie zwieńczył dzieła...


Autor: Stephanie Meyer
Tytuł: Przed świtem
Tytuł oryginału: Breaking Dawn
Wydawca: Wydawnictwo Dolnośląskie
Rok wydania: 2009
Tłumaczenie: Joanna Urban
ISBN: 978-83-245-8897-8
Stron: 719

To już ostatni i zarazem najdłuższy tom Sagi Zmierzch ale według mnie nie najlepszy... Miłość Belli i Edwarda znajduję swój finał przed ołtarzem... Oczywiście nie obchodzi się bez konfliktów pomiędzy  Jacobem, Bellą i Edwardem... Jednakże wszystko jest na dobrej drodze... Bella zostaje panią Cullen i wraz z mężem spędzają wspaniały miesiąc miodowy, który zostaje spowodowany odmiennym stanem Belli... Jak widać można zajść w ciążę z wampirem...

W tym momencie pojawia się nowość w książkach pani Meyer... Otóż przekazuje ona prowadzenie historii w ręce Jacoba... Bardzo dobry ruch, tylko szkoda, że tak późno... Książka wiele na tym zyskuje...

Podczas prowadzenia opowiadania przez Jacoba dzieje się wiele... Znów dochodzi do konfliktu pomiędzy Cullenami a Quillettami, ale także wewnątrz Quilletów, ponieważ Jack nie godzi się na krzywdzenie Belli...

Na domiar złego pojawiają się Volturi, by rozstrzygnąć spór i ewentualnie stanąć do walki... Co z tego wszystkiego wyniknie dowiecie się z lektury przed Świtem...

Ocena: 7/10

Zapraszam także na:

piątek, 10 sierpnia 2012

Najlepsza część Sagi Zmierzch...


Autor: Stephanie Meyer
Tytuł: Zaćmienie
Tytuł oryginału: Eclipse
Wydawca: Wydawnictwo Dolnośląskie
Rok wydania: 2009
Tłumaczenie: Joanna Urban
ISBN: 978-83-245-8916-6
Stron: 560
 
W Sadze Zmierzch coś zaczyna się konkretnego dziać... Mianowicie rozpoczyna się polowanie na Bellę i Edwarda... Wampirzyca Victoria, którą poznaliśmy w dwóch poprzednich tomach pragnie zemsty za stratę dwójki współtowarzyszy, a najbardziej ukochanego zabitego przez Edwarda...
 
Wie jednak że sama sobie nie poradzi z Cullenami oraz z plemieniem Quilettów, które ciągle rośnie w siłę... W związku z tym tworzy armię "nowonarodzonych", których pragnie wykorzystać do swych niecnych celów...
 
W książce dzieje się wiele od samego początku przez to bardzo dobrze się ją czyta... Nie ma tutaj miejsce na nudę, a za to pojawia się sojusz pomiędzy wspomnianymi grupami, co czytelnika cieszy i pozwala na doskonałą rozrywkę...
 
Niestety sama walka z nowonarodzonymi zajmuje bardzo mało miejsca, ale i tak całość jest dość dobra... Według mnie jest to najlepsza część Sagi... Ja ze swej strony gorąco polecam...
 
Ocena: 8/10
 
Zapraszam także na:

czwartek, 9 sierpnia 2012

Rozstania i powroty w świecie Belli...


Autor: Stephanie Meyer
Tytuł: Księżyc w nowiu
Tytuł oryginału: New Moon
Wydawca: Wydawnictwo Dolnośląskie
Rok wydania: 2009
Tłumaczenie: Joanna Urban
ISBN: 978-83-245-8914-2
Stron: 488
 
"Księżyc w nowiu" to drugi tom tetralogii znanej jako Saga Zmierzch... Książka ta jest o wiele, wiele spokojniejsza od poprzedniej części... Dzieje się w niej mniej, a akcja przesuwa się ślamazarnie... Tym razem na wielkiej miłości Belli i Edwarda pojawia się rysa... Otóż Edward postanawia z nią zerwać...
 
Tym samym Bella zaczyna schnąć i łamać się jak ten okładkowy kwiat... Znów okładka ciekawie dobrana do treści książek... Jednak Bella nie całkiem usycha, gdyż zaprzyjaźnia się z Jacobem (którego można było poznać w pierwszej części), a którego udział w Sadze zdecydowanie się zwiększa... Jest to bardzo barwna postać, która wnosi wiele dobrego do tej książki...Poznajemy też historię plemienia Quilettów, do którego należy właśnie Jacob..
 
Książkę czyta się naprawdę nieźle, a na zakończenie znów mamy wyścig z czasem, który powoduję, że pod koniec kartki uciekają bardzo szybko... Jak zakończy się ów wyścig z czasem dowiecie się  gdy przeczytacie drugą księgę Sagi Zmierzch...
 
Ja ze swej strony oczywiście polecam, ale głównie jako łącznik pomiędzy Zmierzchem a Zaćmieniem...
 
Ocena: 4/10
 
Zapraszam także na:

środa, 8 sierpnia 2012

Nie tylko nastolatki lubią Zmierzch...


Autor: Stephanie Meyer
Tytuł: Zmierzch
Tytuł oryginału: Twilight
Wydawca: Wydawnictwo Dolnośląskie
Rok wydania: 2007
Tłumaczenie: Joanna Urban
ISBN: 978-83-245-8915-9
Stron: 416
 
Jak bardzo łatwo zauważyć nie jestem nastolatką (co widać na zdjęciu), a jednak Zmierzch mi się podobał, co więcej nawet nieźle się go czytało... Opowiada on o miłości przeciętnej nastolatki do pięknego i nieobliczalnego Edwarda (co pewnie wszyscy wiedzą)... Wiele osób uważa, że taka miłość jest nierealna i nie możliwa... Ale należy wiedzieć, że Miłość jest nierealna, nie patrzy w metrykę, w wygląd, w kalendarz i potrafi tak połączyć ludzi, że wydaje się to przecież niemożliwe...
 
W książce są irytujące momenty oraz postacie... Np. Bella chodząca jak niemowlę i przewracająca się na każdym kroku, czy Edward zmieniający nastroje za każdym mrugnięciem oka... Jednakże książka wciąga, a od Meczu to już pochłania się w całości rozdziały aby jak najszybciej doczytać jak się zakończy ten wyścig z Tropicielem...

W całej Sadze Zmierzch bardzo podobają mi się okładki... A ta ze Zmierzchu należy do najlepszych... Połączenie życia ze śmiercią w bardzo subtelny sposób... Miał ktoś niesamowity pomysł na to... 
 
Książkę trudno sklasyfikować... Nie jest to typowy horror, ale nie jest to także romans... Można jednak śmiało przeczytać bez skupianiu się na gatunku, a już szczególnie na tym, gdzie jest akurat jest jakiś głupi i bezsensowny dialog...
 
Ocena: 5/10
 
Zapraszam także na:

czwartek, 28 czerwca 2012

Mimo wszystko dobrze mieć rodzinę...


 Autor: Ewa Lach
Tytuł: Pępek węża
Tytuł oryginału: j/w
Wydawca: Czytelnik
Rok wydania: 1987
Tłumaczenie: brak
ISBN: 83-07-0150-49
Stron: 200

Gdy czytałem tę książkę przypomniał mi się dowcip: "Czy wąż ma ogon??" A odpowiedź brzmi: "przede wszystkim ogon..." Ale jak się okazało wąż ma także pępek... A tym pępkiem jest niejaka Renata Miś (oczywiście nie należy mylić z pępkiem świata)...

Główna bohaterka (i zarazem narrator tej powieści) to 13-letnia zakompleksiona uczennica 6 "A"... Renatę poznajemy w czasie wakacji przed owo szóstą klasą... Razem z rodziną chodzą po górach, aktywnie spędzając czas i tworząc "rodzinnego węża"... Stąd też określenie "Pępek węża"...

Panna Miś opowiada nam o swoich perypetiach, ale w wielu momentach jest zbyt irytująca ze swoimi spostrzeżeniami i kompletnym brakiem działania i ogólnym tchórzostwem... Co do niej miałem mieszane uczucia, ale jakiejś większej sympatii nie wzbudziła...

Książka ta jest głównie przeznaczona dla pań, ale nie tylko tych młodych, ale również tych starszych... Dla mnie jako faceta duże znaczenie miał przedstawiony czas późnych lat 80-tych, czyli mojego wczesnego dzieciństwa...

To czasy kiedy nie każdy miał telefon w domu (a komórki to ogólnie fantastyka)... Jednak zawsze wszyscy zainteresowani spotykali się zawsze w umówionym miejscu... Gdzie nikt nie umawiał się telefonicznie, aby do kogoś zaglądnąć... Był to świat, w którym mimo gorszej technologii, było o wiele więcej komunikacji... A obecnie świat ma niesamowite technologie, ale komunikacja jakaś taka niewielka...

Książkę oczywiście polecam (głównie paniom w każdym wieku) oraz tym starszym panom, którzy pamiętają właśnie taki świat jaki opisany został powyżej... Podejrzewam jednak, że obecna młodzież nie wyobraża sobie świata bez komórki i ta powieść raczej to nich nie przemówi, a szkoda bo uważam, że wówczas żyło się lepiej...

Ocena: 6/10

Zapraszam także na: