sobota, 2 listopada 2013

Relacja z trzeciego dnia targów



Tak to na tym świecie bywa, że po dwójce następuję trójka, jak po piątku następuje sobota (chyba, że komuś się film urywa, ale to temat na zupełnie inną rozmowę). Dlatego też poniżej przedstawiam Wam relację z trzeciego dnia Targów Książki.

Pobyt na Targach Książki rozpoczęliśmy od pobytu na stoisku F4 (czyli Granice.pl). Tam spotkaliśmy się z panią Jolantą Kwiatkowską, która podpisała nam jej dawną książkę (Tak dobrze, że aż źle). Wzięliśmy udział także w konkursie organizowanym przez Granice, zadaniem którego było znalezienie odpowiedzi na 25 pytań, a odpowiedzi te rozmieszczone były po różnych stoiskach na całych Targach. Zadanie nie całkiem trudne, ale wymagające wytrwałości i poświęcenie nieco czasu. Tego nie było zbyt wiele, gdyż o 10.30 miało być spotkanie z Dorotą Wellmann (które jednak z nieznanych nam przyczyn zostało odwołane). Czas ten poświęciliśmy na szukanie odpowiedzi.

Jednak nie tylko szukanie odpowiedzi było naszym głównym zadaniem. Mieliśmy także szukać autorów, z którymi chcieliśmy mieć zdjęcie oraz autograf lub podpisaną książkę. Tym samym na pierwszy ogień poszła pani Beata Pawlikowska (która pojawiła się na stoisku G+J):



Po odwiedzinach u pani Beaty zeszliśmy piętro niżej, gdzie pojawiły się panie Anna Dymna oraz Dorota Segda, które bardzo ładnie się podpisały, jednak wspólnego zdjęcia nie udało się zdobyć z racji ogromnych tłumów, które pojawiły się na stoisku Radia Kraków:



Po wróceniu na główną halę Targów zrobiliśmy większy tour po autorach i tak po kolei zaglądnęliśmy do Szczepana Twardocha:




Andrzeja Pilipiuka:



pana profesora Grzegorza Kołodkę:



Sławomira Kopera:



Jakuba Ćwieka (od którego dostaliśmy plakat do książki Chłopcy):



Całkiem przypadkiem wpadliśmy na Grzegorza Kozerę:




Wyżej wymienione osoby to tylko jedna godzina Targów, podczas których ilość ludzi się zwiększała, temperatura oraz napięcie rosło. W samo południe ruszyliśmy dalej, a mianowicie na spotkanie z panią Bogną Ziembicką, która kiedyś podarowała nam dwie swoje książki, a teraz przyszedł czas by zdobyć w nich dedykacje:


Także i w tej godzinie trzeba było zrobić konkretny tour po targowych stoiskach by odpowiednio odwiedzić panią Marię Czubaszek:



pana Wojciecha Dutkę:



przepięknie uśmiechniętą Asę Larrson:



Nie mogło nas także zabraknąć na Wydawnictwie Filia, gdzie książki podpisywała Magdalena Witkiewicz, a chwilę wcześniej przebywała Agnieszka Lingas-Łoniewska:




Następnie odwiedziliśmy pana Mariusza Wollnego (autora serii książek Kacper Ryx, które bardzo chcę przeczytać):



Całkiem przypadkiem wpadliśmy na siostrę Anaztazję:



Wielkim dla nas przeżyciem było spotkanie z panem Edwardem Lutczynem oraz uchwycenie tego wspaniałego momentu twórczego (powstawał pirat):





Będąc na Targach nie omieszkaliśmy odwiedzić innych panów, a mianowicie pana Andrzeja Ziemiańskiego:


pana Macieja Pieprzycę, który notabene zaprosił nas na specjalny pokaz filmu "Chce się żyć", który ma się odbyć właśnie u nas w Tarnowie:


Po panu Macieju przyszedł czas na spotkanie z panami Bralczykiem i Ogórkiem. Jednak niestety musieliśmy się nieco spóźnić, gdyż na stoisku P6 już ich nie było. Jednak udało się nam złapać pana Michała Hellera:



a chwilę później pana Tomasza Sekielskiego:



Jednak na Targach nie byli tylko sami panowie, lecz także panie, a wśród nich Izabela Sowa:


Marta Grycan:


oraz bardzo znana z naszego dzieciństwa Majka Jeżowska:


Na Targach nie mogło zabraknąć ważnych osobistości polskiej i zagranicznej literatury, a tym wypadku prym wiedli Jonathan Carroll:



Maxime Chattam:


Jacek Komuda:


Jacek Piekara:


Na Targach byli także przedstawiciele innych branż, które także są powiązane z książkami. Był przedstawiciel sportu w osobach Marcina Prusa (którego nie udało się spotkać z racji zmienionych godzin urzędowania) oraz Adama Wójcika:





Byli także przedstawiciele radia i telewizji. Radio reprezentował pan Roman Czejarek:


Natomiast telewizję reprezentowali pan Tomasz Schimscheiner:



 oraz pani Karolina Korwin Piotrowska:



W międzyczasie nie omieszkaliśmy powrócić na stoisko Granice, gdzie było rozwiązanie konkursu (do którego znaleźliśmy wszystkie odpowiedzi) oraz spotkania autorskie z panią Edytą Świętek:


oraz z panią Bożeną Gałczyńską-Szurek:


Gdy Targi miały się mieć ku końcowi, gdy tłumy były nieco rzadsze, a nam wciąż zostało nieco sił, to zrobiliśmy jeszcze jeden tour, podczas którego udało się nam złapać panią Katarzynę Zyskowską Ignasiak:


panią Barbarę Kosmowską (której zrobiliśmy bardzo miłą niespodziankę, przynosząc do podpisu książki wydane kilka lat temu, a których już nie ma w obiegu, a mianowicie Prowincję oraz Teren Prywatny):



Podczas tegoż touru trafiliśmy do pana Marcina Szczygielskiego:



i do pani Katarzyny Bereniki Miszczuk:



Już na samym końcu sobotniego dnia Targów pojawiła się pani Maryla Rodowicz:



W oczekiwaniu na autograf i zdjęcie, mieliśmy zabawną sytuację, związaną z godziną targów (a było już po godzinie 17). Otóż pewien pan przechadzał się z córką po Targach. Ta niestrudzona zaczęła oglądać książeczki o księżniczkach. Zrozpaczony tatuś nawoływał córkę by już skończyła, ale ta widocznie nie miała dość, a my by pana pocieszyć, rzekliśmy, że: "Nikt nie obiecywał, że będzie łatwo", co też on skomentował takimi słowami: "Tak, nikt tego nie mówił".

Przechodząc do haseł z tego dnia dwa nam utkwiły w pamięci. Jedno bardzo zabawne: "Chodźmy tam, gdzie nie ma ludzi". Na co nastąpił odzew: "Z tym to będzie problem". Oraz drugie bardziej rozpaczliwe: "My tu zginiemy", na co człowiek miał ochotę odpowiedzieć: "marnie".

Jednak Targi nie były marne, atmosfera była wspaniała mimo ogromnego tłumu i wielu przejechanych stóp, za co najmocniej wszystkich zainteresowanych przepraszamy.

piątek, 1 listopada 2013

Drugi dzień targów


Po przeżyciu czwartku, przyszedł czas na piątek, w którym już działo się o wiele więcej niż pierwszego dnia. Jak wiadomo napięcie rośnie, a apetyt rośnie w miarę jedzenia.

Tym razem dotarcie na Targi nie zabrało nam tak dużo czasu jak pierwszego dnia, tym bardziej, że wiedzieliśmy jakie są problemy z wjechaniem pod Targi. Dlatego też od razu zajęliśmy miejsce pod M1.

Po dotarciu na miejsce zrobiliśmy piątkowe rozeznanie. Pierwsze mieliśmy pójść do Andrzeja Maleszki, jednak tłum dzieciaków bardzo nam to utrudnił. W związku z tym odwiedziliśmy panią Dodę Około-Kułak:



Pani Doda podarowała nam swoją najnowszą książkę (której akcja częściowo umieszczona jest w Tarnowie, o czym nie omieszkaliśmy pani poinformować). U pani Dody podpisaliśmy: Księgę Motyli oraz Ptaszynę (którą zakupiliśmy w Realu w czwartek wieczór :)).

Później udało się wrócić do pana Andrzeja Maleszki, który bardzo nie lubi zdjęć, ale za to zrobił nam bardzo śliczny autoportret. Zdjęcie jednak udało się zrobić nieco wcześniej, podczas wystąpienia telewizyjnego pana Andrzeja:


Jest też autoportret:



Korzystając z wolnego pół dnia (gdyż główny program naszych odwiedzin zaczynał się po godzinie 15) odwiedziliśmy pana Dariusza Rekosza i zrobiliśmy zdjęcie na tle plakatu pana Dariusza, mając Rekoszy dwóch. Jak zauważyliśmy pomysł był często powielany przez kolejne osoby. A oto jak wygląda Rekoszy dwóch:


Od piętnastej zaczął się pierwszy maraton biegowy. Na początek odwiedziliśmy pana Jerzego Skoczylasa (1/3 kabaretu Elita). Zapytany gdzie reszta załogi, odpowiedział, że reszta przyjedzie jak napiszą książki.



Od pana Jerzego szybko pomknęliśmy na stoisku B45 (Nasza Księgarnia), gdzie książki podpisywała Katarzyna Bulicz-Kasprzak. W odwiedzinach u niej były także: Renata Kosin, Iwona Grodzka-Górnik, Barbara Sęk, nasza nowa znajoma Anna Rychlicka-Karbowska, (z którą wiele razy spotykaliśmy się później aż do końca targów). Był to jeden z lepszych momentów targowych dni:




W między czasie zaglądnęliśmy na stoisko wydawnictwa Rebis, gdzie książki podpisywała pani Hanna Cygler, gdzie czekał na nas kolejny prezent od samego wydawnictwa. Było to bardzo miłe ze strony pani pracującej w wydawnictwie. Oto efekt naszego spotkania:


Odwiedziliśmy także panią Annę Onichimowską:




Jednak to nie koniec atrakcji na ten dzień. Nie sposób było odpuścić spotkania z panią Elżbietą Cherezińską, która podpisała nam nowe nabytki (Legion oraz Koronę Śniegu i Krwi). Zdjęcie mamy, dzięki uprzejmości koleżanki Anny.




Czekając na spotkanie z profesorem Władysławem Bartoszewskim, natrafiliśmy na panią Agnieszką Krawczyk, którą mieliśmy okazję poznać rok temu także na Targach, ale wówczas okoliczności nie pozwoliły na posiadania zdjęcia. Jednak najciekawsze były słowa pani Agnieszki do Kasi: "Ja panią znam... z internetu". Tym samy dowiedzieliśmy się, że Kasia należy do grona Cele(web)rytów.



Udało nam się także dostać do pana profesora, który bardzo chętnie zgodził się także na zdjęcie:



Przez kilka razy napotykaliśmy się na Ojca Leona, który chętnie z nami rozmawiał. Dlatego też odwiedziliśmy go na stoisku Wydawnictwa Espe, gdzie podpisał nam swoje "Kwiatki Ojca Leona".

Na koniec dotarliśmy do Marcina Mellera, który miał swoje spotkanie autorskie, na które nie daliśmy rady przybyć wcześniej. Jednak autograf i zdjęcie zostały zdobyte.


I na tym kończy się drugi dzień targów. Udaliśmy się na zasłużony odpoczynek, by nabrać sił przed kolejnymi dniami, które były masakryczne, ale szczęśliwe. O tym jednak w następnych relacjach.

PS. Zapomniałem wspomnieć o całkiem miłych spotkaniach pozastoiskowych z Magdaleną Witkiewicz i z panią Jolantą Kwiatkowską.

wtorek, 29 października 2013

Pierwszy dzień targowy...

 
Jak przed chwilą zauważyłem ostatni post napisałem prawie dwa miesiące temu. Przez ten czas blog leżał i kwiczał, ale podsumowanie Krakowskich Targów Książki jest najlepszą okazją by zrobić małą reaktywację i poprawić swe niedobre zachowanie.

Wycieczka na tegoroczne Targi była planowana od bardzo dawna. Zaplanowany został trzydniowy urlop w pracy, załatwione miejsce noclegowe oraz wysupłanie ze strony targów wszystkich interesujących nas autorów oraz celebrytów. Jak się okazało było ich 114, co oznaczało, że zadanie nie należy do najłatwiejszych, ale nie do niemożliwych, ale o tym po kolei.

Na Targi wybraliśmy się tuż przed godziną 9 z Tarnowa. I zgodnie z założeniami byliśmy przed 10 na Targach (ogromna zaleta autostrady A4). Jednak na miejscu okazało się, że nie możemy podjechać pod halę wystawową, mimo posiadanej kartki dla osoby niepełnosprawnej. I tutaj minus (na szczęście jedyny) dla ochrony targów, która nas poinformowała o tym, że nie można wjechać na teren targów. Jak się okazało była to połowiczna prawda, gdyż wjechać można było jednak nie wolno było parkować na stałe. W związku z zaistniałą sytuacją musieliśmy się przemieścić pod M1, by ponownie wrócić na Targi. Cała akcja zajęła nam około 40 minut, przez co nie mogliśmy uczestniczyć w oficjalnym otwarciu Targów Książki.

Pierwszy dzień był raczej spokojny, chociaż ludzi było nie mało (głównie dzieci i młodzież szkolna, która pewnie miała jakieś wyjścia ze szkół). Na pierwszy ogień poszliśmy w odwiedziny do dobrze znanych i lubianych znajomych z Wydawnictw Prozami oraz Dobra Literatura.

Później nastąpiło zwiedzanie hal wystawowych i przegląd, gdzie co jest. Był to bardzo dobry pomysł, żeby najłatwiej się później poruszać. Fakt, że ustawienie niektórych wydawnictw praktycznie wcale się nie zmienił od poprzedniego roku. Przyszedł czas na pierwsze spotkania. Byliśmy u pani Ewy Stadtmuller (autorki wielu książek dla dzieci m.in. Legend tarnowskich; Legend bocheńskich). Odwiedziliśmy Grażynę Balcer (autorki książki "Katja, Kaśka, Cathrine") oraz Leszka Mazana. Na koniec odwiedziliśmy bardzo dobrze nam znanego księdza Stanisława Staśko.

Wiedząc, że dzień jest ku temu dobry wzięliśmy udział w dwóch akcjach wymiany książek. Jedna prowadzona przez Wydawnictwo Agora. Wymiana polegała na zostawieniu książek, a w zamian otrzymywało się kupony rabatowe (na niektórych stoiskach nawet 50%) na zakup nowych książek. Bardzo chętnie korzystaliśmy z tychże rabatów, bo któż by nie skorzystał z kupna książki tańszej o połowę.

Drugim wymiennym miejscem było stoisko A28 (Tygodnik Powszechny; Joseph Conrad Festival; Drugie życie Książki). Tutaj był jeszcze lepszy system wymian, gdyż za każdą zostawioną książkę można było odebrać inną książkę. Tutaj też udało się wyłowić kilka perełek, a państwo z obsługi bardzo szeroko się do nas uśmiechało i rzecz jasna z wzajemnością).

Pierwszy dzień targów pełnił rolę wprowadzenia się w atmosferę targów oraz rozeznania w terenie. Nie był to bynajmniej dzień stracony, gdyż kilka książek udało się kupić lub zdobyć, z czego się bardzo cieszymy, bo książek nigdy za wiele.

Wkrótce zapraszam na kolejne relacje z kolejnych targowych dni.

piątek, 30 sierpnia 2013

Bardzo dobra kompilacja


Autorzy: , , , , , , , , , , , ,  
Tytuł: Lato Moralnego Niepokoju
Tytuł oryginału: j/w
Wydawca: Ad-Rem Jelenia Góra
Rok wydania: 2013
Tłumaczenie: brak
ISBN: 978-83-643-1301-1
Stron: 230
 
Na początek chciałem podziękować Magdalenie Woźniak oraz Wydawnictwu Ad-Rem za udostępnienie egzemplarza do recenzji. Tym bardziej, że egzemplarz w momencie otrzymania był jeszcze ciepły i pięknie pachniał nowością.

W swoim życiu przeczytałem kilka antologii. Z kilkoma następnymi się spotkałem i mam zamiar przeczytać. Zwykle to były antologie jednego autora (np. Stephena Kinga) czy ludzi bardziej znanych w świecie literackim. Ten projekt pod tym względem jest inny niż wcześniej poznane, gdyż w głównej mierze pisane przez ludzi mało znanych, a wręcz debiutantów na polskim rynku wydawniczym.

Czy przez to owa antologia jest zła. Oczywiście, że nie. Wręcz przeciwnie, co oddaje końcowa ocena zbioru. Nie będę oceniał każdego opowiadania z osobna, lecz skupie się na całości, a ta naprawdę jest wysokich lotów. Zebrane utwory pokazują, że osoby, które stworzyły ową antologię mają ogromny dar oraz talent i mam nadzieję, że nie jest to ich ostatnie słowo. Pragnę dodać, że z dobrą antologią jest jak z dobrą kompilacją muzyczną. Musi być odpowiednio dobrana. I tutaj tak właśnie jest.

Niektóre opowiadania są nieco cięższe w odbiorze, jednak przeplatane są lżejszymi (lecz wcale nie gorszymi) opowiadaniami, co powoduje, że w żadnym momencie czytelnik się nie męczy. Kilka utworów przypadło mi do gustu, bardziej niż inne. Do najwyżej ocenionych zaliczę: "Dałem słowo człowiekowi". Mam ogromną nadzieję, że pan Krzysztof Pochwicki stworzy pełną powieść na jej podstawie, a podstawy są przednie. Do ulubionych zaliczę także: "All inclusive" Magdaleny Woźniak, "Trabkę" Moniki Chodorowskiej, "Przeniesieni" Doroty Bury, "Ostatni Marsz czarnej królowej" K.B. Ambroziaka oraz "Sen nocy letniej albo wieczory z Lilly" Jolanty Rawskiej.

To te najbardziej ulubione, ale pozostałe wcale nie odstają od reszty, dlatego owa antologia jest taka wspaniała. Sporym plusem tejże pozycji jest jej wydanie. Taką książkę czyta się z największą przyjemnością i z całego serca polecam ją wszystkim, a szczególnie tym którzy uwielbiają polską literaturę. Natomiast innym Wydawnictwom polecam takie samo ryzyko na jakie poszło Ad-Rem i wydać antologię opowiadań ludzi jeszcze nieznanym w świecie literatury.

Ocena: 9/10

Zapraszam także na:

Bezwzględy świat Hollywood


Autor: Ewa Izabella Brzozowska
Tytuł: Więźniowie Zmierzchu
Tytuł oryginału: j/w
Wydawca: Sowa
Rok wydania: 2012
Tłumaczenie: brak
ISBN: 978-83-606-6079-9
Stron: 170
 
Na początku chciałbym podziękować samej autorce za udostępnienie mi wyżej wymienionej książki do recenzji. Książka należy do gatunku literatury kobiecej, dlatego mi jako facetowi nie do końca przypadła do gustu, a dlaczego o tym poniżej.
 
Książka opowiada o dwójce młodych aktorach, którzy dzięki castingowi trafiają na plan filmowy. Oboje już są znani w branży (i wiele o sobie słyszeli), lecz dopiero na planie łączy ich prawdziwe i niepodważalne uczucie. Uczucie, o które w świecie Hollywood bardzo trudno, gdyż tam prym wiedzie ułuda, zawiść oraz ogromna chęć parcia na szczyt.
 
Jednak bohaterom udaje się przeciwstawić się regułom tego świata i mimo ogromnej odległości ich dzielącej przez wiele lat budują związek, w który wkrada się burza. Podczas tej burzy świat Hollywood pokazuje swoje prawdziwe oblicze i pokazuje, że nie można w nim liczyć na najbliższych, a przyjaciół jest jak na lekarstwo.
 
Jak zakończy się owa burza dowiecie się z lektury tejże książki. Pragnę dodać, że główny bohater bardzo mnie bardzo zirytował swoim postępowaniem. Lecz nie powiem Wam jakie ono było. Tego musicie dowiedzieć się sami.
 
Samą książkę czyta się dobrze. Jednak od pierwszej do ostatniej strony czuć kto jest adresatem owej powieści. Za spory plus można poczytać ciekawe sceny łóżkowe, którym brak jakiejkolwiek wulgarności, której w otaczającej nas literaturze nie brakuje. Niestety minusem jest przewidywalność. Pragnę dodać, że na polskim rynku nie ma wielu takich pozycji i to także jest plusem, że autorka próbowała przedstawić nam bezwzględny świat Hollywood.
 
Czy polecam książkę. Oczywiście, że tak. Ale tylko paniom. Panowie rzecz jasna mogą spróbować się z nią zmierzyć, ale możecie być zawiedzeni.
 
Ocena: 6/10
 
Zapraszam także na:

niedziela, 7 lipca 2013

Historia pewnej miłości


Autor: Eric Knight
Tytuł: Lassie wróć!
Tytuł oryginału: Lassie Come Home
Wydawca: Sara
Rok wydania: 2003
Tłumaczenie: Zbigniew Batko
ISBN: 83-7297-041-6
Stron: 151
 
Któż z nas nie historii owczarka szkockiego collie nazwanej Lassie. Jednak większość z nas zna tę historię z przepięknej ekranizacji książki autorstwa Eric'a Knight'a. Ja miałem tę przyjemność przeczytać ową historię w formie papierowej. Uczyniłem to obejrzeniu ekranizacji, chociaż było to kilkanaście lat temu.
 
Mimo wszystko człowiek zna już całą historię psa imieniem Lassie oraz chłopca imieniem Joe oraz ich wielkiej miłości. Tak wielkiej, że mimo tego, że pies został sprzedany to nadal czuło bardzo wielką więź z chłopcem, po którego szła do szkoły i razem z nim wracała do domu.
 
Wszyscy znamy powiedzenie, że prawdziwa miłość pokona wszelkie przeciwności. I właśnie z nim mamy do czynienia tutaj, kiedy to Lassie zostaje wywieziona wiele mil od swojego prawdziwego domu oraz od ukochanego chłopca. Mimo wszystko pies pamięta o swoim obowiązku przyprowadzenia chłopca do domu. Ów obowiązek ciągle ją pcha do chłopca, mimo potężnej odległości jaka ich dzieli.
 
Lassie wyrusza w podróż do domu, w bardzo długą podróż. Czy uda jej się dotrzeć i co ją spotka po drodze dowiecie się z tejże książki, chociaż śmiem powiedzieć, że większość już zna to zakończenie. Mimo tego ja zachęcam do książki, której zakończenie różni się nieco od tej z filmu. Pragnę dodać, że ekranizacja jest bardzo, bardzo dobra i należą się jej ogromne brawa.
 
Ocena: 10/10
 
Zapraszam także na:

sobota, 6 lipca 2013

Kto przyjaciel, kto wróg


Autor: Pierre Boulle
Tytuł: Most na rzece Kwai
Tytuł oryginału: Le Pont De La Rivere Kwai
Wydawca: Państwowy Instytut Wydawniczy
Rok wydania: 1989
Tłumaczenie: Juliusz Kydryński
ISBN: 83-060-1906-7
Stron: 160
 
 
Film "Most na rzece Kwai" należy do klasyki gatunku wśród filmów wojennych. Jednak mimo ogromnej ilości emisji tegoż filmu nie udało mi się obejrzeć go w całości. Może ze względu na jego długość (film trwa ponad dwie i pół godziny).
 
Jednak teraz dane mi było przeczytać książkę o tym samym tytule, która była pierwowzorem wyżej wspomnianego filmu. Jak się okazało (po sprawdzeniu kilku faktów) przedstawiona historia jest fikcyjna, ale mimo wszystko pełna realizmu wojennego.

Powieść ta ma bardzo wielu bohaterów. Do najważniejszych należą pułkownik Nicholson, pułkownik Saito, komandor Sears (znany jako Number One). Wśród bohaterów mamy angielskich żołnierzy, którzy trafili do niewoli i mają zbudować tytułowy most, oraz członkowie Oddziału 316, który ów most chcą wysadzić w powietrze.

Książkę czyta się niesamowicie szybko, a akcja w niej zawarta wciąga czytelnika w wir akcji oraz ciągłych zwrotów akcji. Autor bardzo dobrze wykreował rys psychologiczny głównych bohaterów. Pułkownik Nicholson jest pełen dumy, honoru jak na Brytyjczyka i dowódcę pułku przystało. Saito jest wpierw brutalny i zawzięty na jeńców, których szczerze nienawidzi, by później stać się wprost uległy, aby tylko nie wypaść źle w oczach swoich przełożonych i aby most wybudowany był na czas.

Czytając książkę (a nie znając filmu) do końca nie wiadomo co się stanie i do końca nie wiadomo kto przyjaciel, a kto wróg. Nie wiadomo także którego bohatera lubić i szanować, a którego obdarować złymi emocjami. Za to autorowi należą się wielkie brawa.

Ja ze swej strony gorąco polecam. Teraz mogę z czystym sumieniem obejrzeć film z 1957 roku. Książka natomiast trafia w obieg wymienny, więc ktoś chętny może ją w łatwy sposób zdobyć.

Ocena: 8/10

Zapraszam także na: