Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przeczytane w 2015. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przeczytane w 2015. Pokaż wszystkie posty

sobota, 17 marca 2018

Książkowy Wielki Szu


Autor: Jan Purzycki
Tytuł: Wielki Szu
Tytuł oryginału: -
Wydawca: Videograf
Rok wydania: 2012
Tłumaczenie: -
ISBN: 978-83-7835-041-5
Stron: 256
  Wielki Szu to klasyk polskiego kina. Ten film z 1982 roku (mój rówieśnik), zdobywca Złotej Kaczki w 1984, zna chyba każdy. Scenariusz do tego filmu napisał pan Jan Purzycki, który również jest autorem książki o tym samym tytule.

  Od dawien dawna chciałem tę książkę przeczytać. Naprzeciw moim pragnieniom wyszło wydawnictwo Videograf, które w 2012 wznowił tytuł z okładką filmową. Mi udało się ją znaleźć na taniej książce i nie żałuję tego zakupu.

  Pewnie jak wielu oglądających, nie miałem możliwości przeczytać książki wcześniej niż obejrzałem ten świetny film, więc książka nie mogła mnie niczym zaskoczyć. W sumie nie wiem, co było wcześniej czy książka czy film (ale według mnie jest to zaadaptowany scenariusz).

  Jednak mimo tego, że wie się, co się w książce stanie to lektura jest niezwykle wciągająca. Chociaż obejrzenie filmu wpływa negatywnie na odbiór tej książki. Nie jest ona zła, ale przecież już tych bohaterów znamy: Szu, Jurka, Mikuna, Denela czy Jolę. Mamy przed oczami także aktorów, którzy zagrali te postacie czyli pana Jana Nowickiego, Andrzeja Pieczyńskiego, Dorotę Pomykałę, Karola Strasburgera czy pana Leona Niemczyka.

  Książka jest oczywiście warta polecenia tym bardziej, że można ją znaleźć do kupienia w Internecie za niewielkie pieniądze.

Ocena: 8/10


Opinia na LC 

niedziela, 20 listopada 2016

Mróz po raz pierwszy


Autor: Remigiusz Mróz
Tytuł: Wieża milczenia
Tytuł oryginału: -
Wydawca: Damidos
Rok wydania: 2013
Tłumaczenie: -
ISBN: 978-83-785-5027-3
Stron: 368

 "Słowo się rzekło, kobyła u płotu". Obiecałem, że jak na Fanpage'u będzie 600 polubień ukaże się nowa recenzja. Wasz wybór padł na "Wieżę milczenia" Remigiusza Mroza, jednego z najbardziej płodnych pisarzy ostatnich lat. Obecnie znajduje się w topie polskich pisarzy i to całkiem zasłużenie. Jednym słowem świeci triumfy wraz z Forstem oraz Chyłką.

  Jednak zanim powstały wyżej wymienione serie, w 2013 Remigiusz Mróz na polskim rynku pokazał się z kryminałem w amerykańskim stylu i dziejącym się w Stanach Zjednoczonych, w Lansing w stanie Michigan. Tam właśnie ginie młoda dziewczyna. Niestety na miejscu zbrodni był tylko morderca i jego ofiara (nikt nic nie widział, nikt nic nie słyszał). Prowadząca śledztwo detektyw Evelyn Thomsen nie ma czego się uchwycić. Wówczas do śledztwa włącza się drugi główny bohater Scott Winston, chłopak zamordowanej.

  Osobno krok po kroku prowadzą śledztwa, który mimo usilnych prób nie dają żadnych odpowiedzi, a co gorsza pojawiają się kolejne ofiary tajemniczego mordercy. Dopiero połączenie sił daje jakiś efekt. Jednak nie zdradzę Wam na co wpadli Evelyn i Scott.

  Jak na debiut jest on bardzo udany. Z rozmowy z autorem dowiedziałem się, że on nigdy nie był w tych miejscach, w których dzieje się akcja, jednak dołożył wszelkich starań, aby jego książka była bardzo rzeczywista, za to punkt dla niego.

  Książkę "Wieża milczenia" (podobnie jak wszystkie inne) czyta się niebywale dobrze. Akcja książki niesamowicie wciąga i nie pozwala odłożyć jej na półkę, zanim się jej nie skończy. Ja ze swej strony gorąco polecam, a jako ciekawostkę podam, że już w grudniu wznowienie powieści.

  Osobiście mam nadzieję, że Scott i Evelyn jeszcze powrócą na kartki powieści Remigiusza Mroza.

  Ocena: 9/10

piątek, 1 stycznia 2016

Wbrew wszystkiemu i wszystkim


Autor: Remigiusz Mróz
Tytuł: Ekspozycja
Tytuł oryginału: -
Wydawca: Filia
Rok wydania: 2015
Tłumaczenie: -
ISBN: 978-83-807-5021-0
Stron: 374
To już moje drugie spotkanie z twórczością Remigiusza Mroza. I po raz kolejny jest to spotkanie bardzo udane.

W kryminale pt. "Ekspozycja" głównym bohaterem jest komisarz Wiktor Forst (chociaż dla mnie lepiej by brzmiało Frost (jak też wielokrotnie czytałem)). Ów komisarz już na początku musi zmierzyć się z niezwykłym przestępstwem, jakim jest morderstwo, a zwłoki zamordowanego znajdują się na krzyżu na Giewoncie. Jednak oprócz trupa nie ma żadnych innych śladów, które by mogły go na cokolwiek naprowadzić. Wyjątkiem jest umieszczona w ciele martwego mężczyzny moneta.

Na domiar złego nim śledztwo na dobre się rozpoczęło już musiało się zakończyć, gdyż komisarz zostaje odsunięty nie tylko od sprawy, a także całkowicie zawieszony w swoich prawach jako stróża prawa. Kiedyś czytałem taką sentencję: "Nie zabierajcie człowiekowi wszystkiego, gdyż stanie się on nieobliczalny". Taki właśnie staje się Wiktor Frost, który na własną rękę próbuje odnaleźć mordercę. Jednak nie czyni tego sam. O pomoc prosi znaną dziennikarkę Olgę Szrebską, która w wyjaśnieniu tego, co się wydarzyło na Giewoncie widzi szansę dla siebie.

Ten nietypowy duet rozpoczyna śledztwo i szuka mordercy. Po raz kolejny u Remigiusza Mroza spotykam się z motywem podróży. Bohaterowie przemierzają Polskę wzdłuż i wszerz, jednak ich podróż wyjdzie poza granicę naszego kraju, gdzie dokładnie udadzą się Forst i Szrebska dowiecie się z lektury.

Przez cały czas bohaterom towarzyszy tajemniczy wątek z monetami, które morderca zostawia w ciałach kolejnych ofiar, których jest coraz więcej, a tropy nadal nigdzie nie prowadzą.

Dzięki takiej konstrukcji akcji książkę czyta się niesamowicie szybko (ja sam dokonałem tego w okresie świątecznym 24-27 grudnia). Jednak trudno się oderwać od tego kryminału, bo coraz bardziej chcę się dowiedzieć o co w tym wszystkim chodzi, tym bardziej że na scenę wchodzą kolejnie nietuzinkowe postacie, o których musicie się dowiedzieć sami.

Czytając tę książkę miałem wrażenie, że autor bardzo nie lubi swojego bohatera. Na każdym kroku uprzykrzając mu życie. Gdy już miałem wrażenie, że nic gorszego Forsta nie spotka Mróz mnie zaskakiwał i pakował komisarza w coraz większą kabałę, z której ten pierwszy zawsze się wygrzebał. Jak to sam nazywał "gasił bieżące pożary" a przyszłymi się interesował, gdy już "wybuchały".

Jak się zakończy cała historia dowiecie się z lektury "Ekspozycji". Ja osobiście gorąco polecam i jednocześnie dołączam do grupy osób, które chcą "zabić" autora za zakończenie książki. Na pewno Wam go nie zdradzę, ale naprawdę warto przebrnąć przez 474 stron tej książki.

PS. Ekspozycja ma naprawdę minimum pięć znaczeń (w fizyce, biologii, fotografii a co ciekawe ee wspinaczce). Sprawdziłem to na Wikipiedii.

Ocena: 10/10

sobota, 26 grudnia 2015

Przygody z Salką


Autor: Marta Kisiel-Małecka
Tytuł: Nomen Omen
Tytuł oryginału: -
Wydawca: Uroboros
Rok wydania: 2014
Tłumaczenie: -
ISBN: 978-83-280-0837-3
Stron: 336
 
  To już drugie moje spotkanie z twórczością Marty Kisiel-Małeckiej. I po raz kolejny jest to spotkanie bardzo udane. W książce wyczuwa się specyficzny klimat i humor ałtorki, chociaż książka zdecydowanie różni się od "Dożywocia".
 
  Tym razem główną bohaterką jest 25-letnia Salomea Przygoda, która przenosi się do Wrocławia, gdzie wynajmuję kąt w bardzo dziwnym miejscu, którego wszyscy się bardzo obawiają. Z biegiem wydarzeń dowiadujemy skąd się biorą owe obawy, ale ja ich nie zdradzę.
 
  Oprócz Salki w powieści występuje jej brat Niedaś, bardzo dziwne właścicielki domu, w którym Salka się zatrzymuje oraz nowo poznane przez rodzeństwo osoby. Mimo, że Salka jest główną bohaterką cała historia opiera się na tym co przypadkiem zrobił Niedaś. To wydarzenie pozwoli nam historię właścicielek domu z okresu wojny oraz po wojnie. Dzięki temu dowiadujemy kim one są, ale tego także Wam nie powiem.

  Historia jest bardzo klimatyczna, nie tak wesoła jak wspomniane Dożywocie, jednak nie pozbawiona elementów humorystycznych, jak umieszczenie w nerkach pewnego dresa metra dębiny. Takich smaczków jest oczywiście więcej, ale nie jestem w stanie przytoczyć wszystkich.

  Książkę po raz kolejny czyta się bardzo dobrze i chciałbym po raz kolejny gorąco polecić twórczość Marty Kisiel, znanej jako ałtorkę. Ją samą zachęcić do szybszego pisania kolejnych książek, bo dwie to zdecydowanie za mało.

Ocena: 9/10

czwartek, 19 listopada 2015

Grunt to rodzina


Autor: Marta Kisiel-Małecka
Tytuł: Dożywocie
Tytuł oryginału: -
Wydawca: Uroboros
Rok wydania: 2015
Tłumaczenie: -
ISBN: 978-83-280-2138-9
Stron: 376
 
Dziwna czasami jest magia liczb. Jak się okazało dzisiaj "Dożywocie" kończy 5 lat, a ja książkę przeczytałem dokładnie 5 dni temu. Takiej okazji nie można nie wykorzystać i nie złożyć życzeń Dożywociu recenzją oraz życzeniami dożywocia z czytelnikami.

Czym jest "Dożywocie"? Książką pełną niesamowitego humoru, momentami wręcz absurdalnego, ale na pewno nie infantylnego. Opowiada historią Konrada Romańczuka (nazwisko nie jest przypadkowe), pisarza, który otrzymuje od mało znanego członka rodziny spadek. Ów spadkiem jest domek w stylu gotyckim z wieżyczką oraz całą gromadą nietuzinkowych mieszkańców, o których Konrad dowiaduje się z biegiem akcji.

Takie miejsce (mimo, że na odludziu) nie może być anonimowe. Dlatego też ma swoją wdzięczną nazwę Lichotka, której jednym z głównych mieszkańców jest Licho czyli anioł w bamboszkach, mający uczulenie na własne pierze, a także pedantyczne skłonności do porządków.

Oczywiście Licho to nie jedyny mieszkaniec Lichotki. Wśród bohaterów są Szczęsny, Zmora, Krakers, Utopce, Rudolf Valentino oraz Kusy. Kto jest kim w tym spektaklu odkryjcie sami i to jakie przygotowali Wam atrakcje, a tych na pewno nie brakuje.

Czy warto Dożywocie poznać? Oczywiście, że tak.

Po pierwsze dla poznania języka polskiego w różnych odmianach od poetyckiego przez różne zabawy słowne aż po mowę potoczną (bo dziwne by wieloletni mieszkaniec prowincji mówił jak Mickiewicz).

Po drugie dla niesamowitego humoru. Ja przy lekturze zrywałem boki, a moja żona co rusz miała mnie ochotę za drzwi wystawić. Już dawno tak setnie się nie ubawiłem czytając książkę.

Po trzecie dla oderwanej całkowicie historii, która jest nietuzinkowa i jest odskocznią od codzienności, a na dodatek zawierający niesamowity morał na końcu.

Jaki to morał przekonajcie się sami. Ja Wam tę książkę polecam z całego serca.

Ocena: 9/10
 

Bycie nietypowym misiem


Autor: Krystian Głuszko
Tytuł: Podaj łapkę misiu
Tytuł oryginału: -
Wydawca: Alegoria
Rok wydania: 2015
Tłumaczenie: -
ISBN: 978-83-622-4857-5
Stron: 48
 
Krystiana Głuszkę (autora "Podaj łapkę Misiu") miałem okazję poznać w zeszłym roku na Targach Książki, kiedy promował najnowszą wówczas książkę "Szukaj mnie wśród szaleńców".

Od tamtego czasu Krystian prowadził misję, która na celu miała dotarcie do jak największej liczby ludzi i opowiedzenia im swojej historii oraz nakreślenie tego, jak wygląda jego choroba, którą jest Zespół Aspergera.

Z moich wiadomości wiem, że misja odniosła sukces, jednak nie została ona zamknięta. Krystian chciał rozszerzyć grono odbiorców swojego apelu. Do tego celu napisał ową książkę, chcąc trafić do najmłodszych. Ci ostatni czasami są o wiele lepsi niż my dorośli, potrafią ot tak polubić bez względu na okoliczności.

Głównym bohaterem książeczki jest Miś Kostuś. Nie jest to zwyczajny Miś, ponieważ nie lubi on przebywać z innymi dziećmi, woli samotność i ciszę. Pobyt w hałaśliwym miejscu jakim jest Wesołe Miasteczko nie jest dla niego czymś przyjemnym. Dziwnie to brzmi, ale tak właśnie jest. Dzieje się tak ponieważ Kostuś jest misiem Aspi, przez co zupełnie inaczej odbiera on bodźce.

Mimo wszystko to bardzo miły i sympatyczny Miś. Nie można go nie lubić i nie można się z nim nie zaprzyjaźnić. Jednak potrzeba do tego niestandardowych metod. I tego właśnie ta książeczka nas uczy.

To nie jest tylko książeczka dla dzieci, ale także dla dorosłych (rodziców dzieci). Warto ową książeczką poznać i przeczytać. Najlepiej wielokrotnie by zrozumieć, że świat nie jest tylko czarno-biały.

Gorąco polecam!!